Apokalipsa

Przez Irena Szafrańska , 21/05/2010 [12:49]

W strugach ulewnego deszczu, wśród płaczu i lamentów setek ludzi, którym woda zabrała dorobek życia, przemówił. Kaleka z Biłgoraja, który nie szczędząc wysiłków, własną protezą bawił naród, dzień przed wyborami w lokalnych strukturach partii uczynił to , co lubi najbardziej. Dał wywiad do gazety.

W strugach ulewnego deszczu, wśród płaczu i lamentów setek ludzi, którym woda zabrała dorobek życia, przemówił. Kaleka z Biłgoraja, który nie szczędząc wysiłków, własną protezą bawił naród, dzień przed wyborami w lokalnych strukturach partii uczynił to , co lubi najbardziej. Dał wywiad do gazety.

Tym razem pochwalił się prostackim dowcipem i oznajmił, że jest Chrystusem. Jeśli coś w tym zachowaniu dziwi, to tylko zaburzenie pewnego porządku. Aż samo ciśnie się na usta pytanie: a Napoleon, gdzie?