Naczelnym celem OUN, była depolonizacja ziem zasiedlonych przez kilka pokoleń Polaków, i dlatego na pierwszym kongresie założycielskim w 1929 r. OUN podjęła uchwalę o likwidacji Polaków z terenów, które uznała za „etnograficznie ukraińskie”. Terenem aktywnych działań UPA w latach 1942 -1945 były przede wszystkim południowo-wschodnie terytoria II Rzeczypospolitej Polskiej, gdzie UPA dokonywała na ludności polskiej zbrodni ludobójstwa zgodnie z programem.
„Jak na całym Wołyniu, również w Radowiczach miejscowi ounowcy podporządkowali sobie propagandą i terrorem miejscową ludność ukraińską, zwłaszcza młodzież, przygotowując ją do krwawej rozprawy z Polakami. Już od początku czerwca 1943 r. coraz częściej we wsi rozlegał się ounowski szlagier- ”Smert’, smert’, Lacham smert’!”, śpiewany przez miejscowych osiłków, niedawno jeszcze komsomolców i ich galicyjskich, nazistowskich instruktorów, przygotowujących się do ludobójczego procederu.
Przy wtórze takich zbójeckich pieśni, w czerwcu tamtego roku, również w Radowiczach z inicjatywy ounowców, usypano na wzniesieniu wyniosły kopiec i ustawiono na nim wysoki prawosławny krzyż, przybrany sino-żółtymi barwami i tryzubem. Był to symbol szowinistycznej Ukrainy, a dla sterroryzowanej ludności polskiej - złowieszczy znak tragedii, która nieuchronnie zbliżała się do polskich skupisk i w kowelskim powiecie-opisywał Feliks Budzisz.
„Bezwzględna, począwszy od 1943 r. depolonizacja Wołynia i Małopolski Wschodniej , która była prowadzona przez OUN-UPA w sposób szczególnie okrutny, bowiem z powszechnym zastosowaniem barbarzyńskich metod uśmiercania, a wcześniej dręczenia ofiar - siała postrach, stałe poczucie zagrożenia, wymuszając paniczne ucieczki z ogarniętych rzeziami terenów wiejskich do miast i miasteczek”- pisała Ewa Siemaszko.
Krwawe napady z dużym nasileniem pod względem ilości (zbiorowe mordy i rzezie) a także stopnia okrucieństwa, dokonywane były przez terrorystów OUN UPA w pierwszej kolejności na Wołyniu (1943) a później w Małopolsce Wschodniej (woj. lwowskie, stanisławowskie, tarnopolskie) II RP (1944-1945). W połowie 1943 r. fala walk z Polakami objęła najpierw powiaty graniczące z Wołyniem i południowo-wschodnią Lubelszczyzną, a w następnych miesiącach do września i października przeniosła się na powiaty: brzeżański, podhajecki i rohatyński. W pierwszej połowie 1944 r., a praktycznie do początku maja, walki objęły powiaty: Przemyślany, Sambor, Grodek Jagielloński, Lwów, Rudki, Stryj i Żydaczów.
Od czerwca Polacy mordowani byli praktycznie we wszystkich powiatach Małopolski Wschodniej. Szczególne nasilenie napaści przypadło na drugą połowę czerwca 1944 r. w powiecie rudeckim, rawskim, gródeckim, turczańskim i mościckim, czyli w zachodnich powiatach województwa lwowskiego.
Skutki rzezi w Małopolsce Wschodniej były tragiczniejsze niż na Wołyniu. Na terenie tym procent ludności polskiej, w porównaniu z ludnością ukraińską, był o wiele wyższy niż na Wołyniu, starty były nie tylko liczebnie wyższe, ale ludobójstwo miało wprost satanistyczny charakter wobec większej liczby małżeństw i rodzin mieszanych polsko-ukraińskich, wyrzynania krewnych, współmałżonków, rodziców i własnych dzieci. (dr Aleksander Korman)
Zaczęli już we wrześniu 1939 r., bojówki ukraińskich nacjonalistów OUN wraz z ludnością ukraińską, dokonywały mordów na pojedynczych żołnierzach i atakowały nawet małe pododdziały Wojska Polskiego. Dokonywali oni także zabójstw funkcjonariuszy państwowych oraz uchodźców z Polski Zachodniej i Centralnej, zawsze przy tym zagrabiając ich mienie. Były to dziesiątki tysięcy napadów w tysiącach wsi i osiedli, jak również w małych miasteczkach, gdzie od stuleci zamieszkiwała ludność polska i pracowała na swojej ojcowiźnie.
„Śmierć Lachom i Moskalom”, „Śmierć, śmierć żydokomunie, Lachom i Moskalom śmierć! Te hasła ukraińskich szowinistów skandowano na wiecach i w propagandowych marszach. Wypisywano je na ścianach budynków, słupach i tablicach ogłoszeniowych.
Działo się to od 30 czerwca 1941 r. (powołania rządu Stećki) w czasie okupacji niemieckiej, ale od „pomarańczowej rewolucji” trwa do dziś, szczególnie na terenie obecnej Zachodniej Ukrainy- pisał Jan Niewiński w 2012 roku. Nie przeszkadzało to „władzom polskim” w umacnianiu z post banderowcami „strategicznego partnerstwa”. Wszystkie dotychczasowe rządy i prezydenci nie przyjmowały do wiadomości faktu, że Służba Bezpeky OUN-UPA wymordowała około 80 tysięcy uczciwych Ukraińców, którzy odmawiali udziału w zbrodni ludobójstwa, lub udzielali pomocy i schronienia mordowanym polskim sąsiadom.
Obecnie, pod nadal istniejącym parasolem służb specjalnych Zachodu, faszystowska OUN działa i od nowa pisze swoją zakłamaną historię II wojny światowej oraz zatruwa młode pokolenia Ukraińców nienawiścią do Polaków, Rosjan i innych. Na zamówienie ukraińskich szowinistów swoistą ekwilibrystykę historyczną przemilczania i naginania faktów do z góry założonych tez, wykonują skutecznie historycy ukraińscy - ideowi pogrobowcy Bandery i, niestety, „przebierańcy” udający polskich historyków - mówił Jan Niewiński 20 maja 2012 roku w Warszawie podczas uroczystości upamiętniającej 70 rocznicę zagłady Żydów i Polaków.
Minęło 14 lat i diagnoza pozostaje aktualna.
Szowiniści ukraińscy, przy pomocy Niemców zgotowali zagładę Polaków i Żydów na Kresach II RP. Polacy i Żydzi mają obowiązek o tym pamiętać i przeciwdziałać odradzaniu się nacjonalizmu (szowinizmu) na Ukrainie, w Polsce i w innych krajach. Banderowska zaraza, zasiana na Ukrainie przez patologicznego ideologa nienawiści i przemocy Dymitra Doncowa w latach 30-tych XX w., musi spotkać się ze zdecydowanym sprzeciwem i przeciwdziałaniem tak władz polskich, jak i ukraińskich.
W imię to wspólnej przyszłości mamy moralny obowiązek potępić działalność ukraińskich nacjonalistów i uznać formacje OUN i tzw. UPA za organizacje zbrodnicze-mówi Jan Niewiński 20 maja 2012 roku w Warszawie podczas uroczystości upamiętniającej 70 rocznicę zagłady Żydów i Polaków.
Minęło 14 lat i apel pozostaje aktualny.