Od czasu, gdy wydali na mnie wyrok śmierci, nie przyjeżdżałem tam

Przez Bożena Ratter , 17/06/2026 [20:16]

W 1996 roku trzeba było w ostatniej chwili odwołać pierwszą pielgrzymkę do Przebraża,  bodaj 650 Polaków z woj. wołyńskiego, w większości starych ludzi, którzy chcieli odwiedzić rodzinną miejscowość i cmentarz krewnych wymordowanych przez UPA. Uzgodnioną uroczystość znienacka, pod byle pretekstem, storpedowały władze w Łucku- wspomina towarzyszący Andrzejowi Przewoźnikowi  dziennikarz. 

Dzisiaj już nie Łuck ale Kijów zadecydował o „kształcie” rozmowy Tomasza Terlikowskiego w Radio RMF z wiceministrem MON, który wyjaśnia, iż Ukraina szuka wsparcia gdzie indziej, a nie u naturalnego sojusznika, którym jest Polska, dlatego że prezydent Nawrocki i uważa,  że dobrze zdobywa się głosy na budowaniu nastrojów antyukraińskich. Czy ta wypowiedz nie zasługuje na odebranie stanowiska? Tomasz Terlikowski dodał, iż „Czarnek poszedł jeszcze dalej”. 

Ukraina z uwagi na antypolonizm ukraińskiego, nazistowskiego nacjonalizmu, zawsze szukała wsparcia Niemiec lub Rosji a nigdy Polski!!!!

Na okupowanych przez Niemców ziemiach polskich, na terenie Generalnego Gubernatorstwa, Ukraińcy, szczególnie inteligenci, uzyskali pozycję uprzywilejowaną: objęli wiele stanowisk w administracji i gospodarce, rugując Polaków i Żydów. Rozpoczęli ukrainizację ziemi chełmskiej, zamojskiej i rzeszowskiej. Niemcy szkolili kadrę policyjną, złożoną z nacjonalistów ukraińskich, w specjalnej szkole policyjnej z Zakopanem. To jej absolwenci byli później siepaczami ze Służby Bezpeky OUN.

W czasie wojny Ukraińcy też przejmowali ziemię od Polaków wysiedlonych z pasa przygranicznego, przejmowali po Żydach domy i mieszkania, warsztaty i sklepy, małe obiekty przemysłowe - w całym GG - głównie jednak w Krakowie i Warszawie. 

Wśród tych „nowobogackich w Krakowie był m.in. Iwan Kedryn-Rudnyćkyj - autor (Homo Politicus) antypolskiego paszkwilu pt. Pryczyny upadku Polszczi.  Chciał ten paszkwil wydać nawet po polsku, ale był tak dalece kłamliwy, że nie uzyskał niemieckiej zgody, bo publikacja ta nawet u Niemców budziła niesmak. Zresztą tak myślących jak Kedryn uciekinierów z Małopolski Wschodniej było, jak się oblicza 20-30 tys. - a „wszystkie ich drogi wiodły do Krakowa” - jak sam o tym pisał.

Ukraińcy w GG mieli także Ukraińskie Oświatowe Towarzystwo (UOT) prowadzące prace oświatowo-kulturalne wśród ludności. Polacy o czymś takim nawet nie mogli pomarzyć. W czerwcu 1941 roku UOT miało 885 kół. Ukraińskie dzieci uczyły się w całej sieci szkół podstawowych i w 2-ch gimnazjach w Chełmie i Jarosławiu. 400 Ukraińców studiowało na uniwersytetach w Niemczech, a 250 z nich korzystało ze stypendium specjalnego Adolfa Hitlera - Deutsche Akademie. 

Wśród tych wybrańców, był młody ukrainizator Chełmszczyzny Bohdan Osadczuk, którego po latach Prezydent RP A. Kwaśniewski, odznaczył Orderem Orła Białego - ale chyba nie za polakożerstwo! (prof. Czesław Partacz).

Nic dziwnego że szef biura prezydenta Ukrainy Kyryło Budanov , który przyjechał do Polski w reakcji na sprzeciw Polaków wobec gloryfikowania UPA,  spotkał się z Aleksandrem Kwaśniewskim.

Dziwny jest brak empatii koncesjonowanego katolickiego dziennikarza Terlikowskiego na czyny tychże hołubionych przez Niemców,  sąsiadów ze wschodu.

Arcybiskupa Ignacego Tokarczuka zapytano, czy bywa na Ukrainie (pochodził spod Zbaraża): „Nie, ja tam nie jeżdżę. Od czasu, gdy podczas wojny nacjonaliści ukraińscy zorganizowali zamachy, najpierw na moją rodzinę, później na mnie, a następnie wydali na mnie wyrok śmierci, nie przyjeżdżałem tam" („Nasz Dziennik" 25 -26.10.2008)

Abp Ignacy Tokarczuk ufundował w kościele w Prałkowcach tablicę: Pamięci moich WSPÓŁRODAKÓW I KREWNYCH "w liczbie dwudziestu kilku osób, pomordowanych OKRUTNIE przez UPA jesienią I943r. w rodzinnej miejscowości ŁUBIANKI WYŻSZE k/ZBARAŻA. Wśród nich zginęli także trzej moi stryjeczni kuzyni.

Jerzy Węgierski w meldunku: Około 19.00 gruchnęła po mieście wieść, że ukraińska dywizja SS Galizien przedarła się w okolice Lwowa i na zachodnich przedmieściach morduje w okrutny sposób Polaków. Grozę sytuacji spotęgowało jeszcze sowieckie bombardowanie Lwowa. (…) Ks. Abp. Ignacy Tokarczuk wspominał : Dzień patronki naszego Kościoła, św. Marii Magdaleny. Odprawiałem Mszę św…i nagle, w czasie największego skupienia wiernych, bo podczas Komunii św. dwa olbrzymie pociski artyleryjskie z wielkim hukiem uderzyły w kościół. 

Ludzi ogarnęła trwoga, słychać było jęk i płacz, ale nie było dokładnie nic widać. Wziąłem Najświętszy Sakrament i niemal na pamięć zszedłem w pośpiechu do schronu pod zakrystią. Wróciłem do kościoła- to co ujrzeliśmy wprowadziło nas w ogromne zdumienie. Na posadzce leżały dwa pociski, które przebiły sklepienie i spadając pogruchotały ławki, ale nie eksplodowały! Jaka łaska Boża! Gdyby eksplodowały ileż byłoby ofiar!

(...) Ze złapanymi żołnierzami AK Ukraińcy rozprawiali się tak samo jak z każdym Polakiem, niezależnie od tego czy był cywilem, czy żołnierzem-kobietą, starcem czy też dzieckiem w kołysce, albo nawet w łonie matki. (Jerzy Wegierski, W lwowskiej Armii Krajowej)

https://www.facebook.com/share/r/1DBjf1HGcW/