Jacek Komuda: Dlaczego upadła I Rzeczpospolita? „Upadek” i lekcje historii Polski

Przez Blogpress , 24/06/2026 [08:00]

Podczas Welconomy Forum w Toruniu Aleksandra Ciejek przeprowadziła rozmowę z Jackiem Komudą, której punktem wyjścia jest jego najnowsza książka „Upadek".  Jacek Komuda to autor powieści historycznych i fantasy oraz publicysta. Jego książka „Upadek” składa się z dwóch części: pierwszej – opisującej pierwszą Rzeczpospolitą od strony społecznej i kulturowej, oraz drugiej - poświęconej przyczynom upadku. 

Jacek Komuda stwierdził, że Polacy zastanawiają się nad tym od samego upadku, a według jego obserwacji Rzeczpospolita upadła przede wszystkim dlatego, że była źle reformowana – jej rozwiązania ustrojowe nie pasowały do realiów społeczno-ekonomicznych. Ponadto jako jedna z niewielu republik w Europie nie zdążyła wytworzyć mechanizmów antykorupcyjnych ani takich, które blokowałyby obce wpływy agenturalne, co rozkładało demokrację od środka.

Aeksandra Ciejek zwróciła uwagę, że Komuda nie zgadza się ani z mickiewiczowskim mesjanizmem (Polska zniszczona przez zaborców, bo była wspaniała), ani ze szkołą krakowską (sami sobie winni). Pisarz przyznał, że prawda leży pośrodku – wskazał, że próby reform, np. Jana Kazimierza, kończyły się wojną domową, bo naród ich nie chciał, a król zamiast naprawiać skarb czy sejm, próbował narzucić francuski system, co doprowadziło do rokoszu i podziału społeczeństwa na dwa obozy – co jego zdaniem przypomina dzisiejszą Polskę.

Prowadząca zacytowała tezę z książki, że nie uczymy się z historii. Komuda zgodził się, uznając, że decydenci polityczni nigdy niczego z historii nie wyciągnęli. Wskazał na powtarzalne procesy historyczne – jak obecne napięcia z ambasadorem niemieckim – bo przecież już w XVII wieku ambasadorowie austriaccy i pruscy wchodzili na Sejm i blokowali reformy. Przypomniał słynny obraz Rejtana, gdzie ambasador rosyjski „wchodzi” w liberum veto. Opisał też, jak Piotr I po mistrzowsku stworzył w Polsce stronnictwo moskiewskie, którego wcześniej nie było.

Ciejek pytała czy liberum veto było główną przyczyną upadku. Komuda wyjaśnił, że samo liberum veto nie szkodziło, dopóki kultura polityczna stała na wysokim poziomie. Stało się narzędziem destabilizacji, gdy opozycja i obce siły zaczęły go używać do paraliżowania państwa. Jako przykład podał weto posła Sicińskiego z 1652 roku, które doprowadziło do klęski pod Mątwami, rzezi polskiej kadry oficerskiej przez Kozaków, a następnie do protektoratu Moskwy nad Kozakami i najazdu szwedzkiego.

Prowadząca podkreśliła, że książka Komudy jest wyjątkowa, bo daje też „recepty” – co można było zrobić, by upadku uniknąć. Komuda przyznał, że to jego hipoteza w książce popularnonaukowej. Uważa na przykład, że Jan Kazimierz po zerwaniu sejmu przez Sicińskiego powinien go zniszczyć – procesować, napiętnować, pokazać, że król ma siłę. Wtedy potencjalni zrywacze sejmów by się bali. Dodał z przekąsem, że Siciński przypomina mu dzisiejszych polityków, którzy blokują prace sejmu z powodów lokalnych, np. dopłat do rolnictwa.

Ciejek zapytała o czynniki takie, jak klimat, technologia, przemiany społeczne – czy możemy wyciągnąć wnioski na dziś. Komuda stwierdził, że podstawowy wniosek to: nie ulegać obcym wpływom. Bo wszystkie mocarstwa – czy Rosja, USA, czy Unia Europejska – będą próbować dzielić Polaków przeciwko Polakom. Opisał, jak Repnin w 1767 roku próbował podzielić społeczeństwo na grupy wyznaniowe (dysydentów i katolików), by każda strona szukała poparcia u Katarzyny. Jednak szlachta wolała zachować jedność niż odwoływać się do Rosji. Natomiast Piotr I stworzył stronnictwo moskiewskie, wykorzystując ambicje Augusta II.

Na koniec prowadząca poprosiła o radę dla dzisiejszych decydentów. Komuda odpowiedział, że nie może patrzeć na obecny Sejm, bo widzi te same patologie co w XVII–XVIII wieku. Uważa, że politycy, nawet historycy, nie potrafią wyciągnąć wniosków z historii, bo literatura historyczna jest pisana trudnym, faktograficznym językiem – a on stara się pokazać mechanizmy. Prowadząca zażartowała, że wydawca powinien wysłać książki Komudy do Sejmu.

Na pytanie, dlaczego ten okres go zainteresował, Komuda wyjaśnił, że początkowo chciał pisać o II wojnie światowej, ale dotknęła go trauma rodzinna (rodzina zginęła w powstaniu warszawskim). Zwrócił się więc ku barwnej i mało znanej Polsce szlacheckiej, a później ku XVIII wiekowi – który inni historycy omijają jako nudny, ale on jest brutalny i bliski współczesnym mechanizmom.

Jeden z uczestników zapytał o genezę granicy wschodniej na Bugu (linia Curzona) podczas rozbiorów. Komuda odpowiedział, że szczegółowo opisuje to w kolejnej książce o rozbiorach. Wyjaśnił, że Rosja chciała mieć bufor przed Prusami, a Prusy chciały jak najwięcej, ale bez konfliktu z Rosją. Przytoczył korespondencję Fryderyka Wielkiego z Katarzyną, w której Fryderyk błaga o kawałek Polski, a boi się jej gniewu. Opisał też, jak poseł rosyjski dyktował Stanisławowi Augustowi akt abdykacji – co przypomina zachowanie dzisiejszych polityków wobec europejskich urzędników.

Na zakończenie prowadząca podziękowała Komudzie, zapowiadając jego kolejną książkę „Rozbiory”, która ukaże się w połowie roku. Komuda dodał, że znajdzie się w niej nawet pierwsza propozycja rozbioru Polski z 1727 roku – napisana przez protestanta z Leszna.