15 czerwca 2026 roku jedynym punktem programu spotkania w Klubie Ronina był Ukraiński Przegląd Tygodnia Międzymorza Józefa Orła

Wieczór w klubie Ronina miał charakter autorskiego, rozbudowanego monologu dr. Józefa Orła, który przedstawił swoją, w dużej mierze pesymistyczną, wizję geopolityczną, koncentrującą się na relacjach polsko-ukraińskich na tle szerszej gry mocarstw.
Szef klubu Ronina postawił tezę, że Polska i jej elity polityczne nie rozumieją nadchodzących zmian, podczas gdy Ukraina realizuje dalekosiężną, strategiczną wizję swojej przyszłości – często kosztem polskich interesów.
Józef Orzeł rozpoczął od diagnozy stanu polskiej debaty publicznej, którą uznał za głęboko niedojrzałą. Jego zdaniem, ani rządzący, ani opozycja, ani większość komentatorów nie rozumie, że Ukraina przeszła od współpracy do jawnej rywalizacji z Polską. Jako przykład wskazał spór wokół orderu dla Wołodimira Zełenskiego oraz fakt, że Polska nie jest w stanie skutecznie wykorzystać procesu odbudowy Ukrainy, podczas gdy Niemcy już budują tam swoje wpływy.
Sednem wywodu dr. Orła były dwa możliwe scenariusze polityki międzynarodowej Ukrainy. Pierwszy, gorszy dla Polski, to sojusz ukraińsko-niemiecki. W tym wariancie Ukraina, kosztem Polski, stałaby się głównym gwarantem bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO i państw bałtyckich, co pozwoliłoby Niemcom uniknąć budowy własnej, silnej armii. Orzeł argumentował, że taki układ mógłby prowadzić do powstania trójkąta Niemcy-Rosja-Ukraina, całkowicie marginalizując Polskę i pozbawiając ją roli lidera w regionie. Drugi, korzystniejszy wariant zakładałby sojusz polsko-ukraiński, który, nawiązując do tradycji I Rzeczpospolitej, mógłby zbudować niezależne od Berlina i Brukseli zaplecze gospodarczo-technologiczne (m.in. "dolinę krzemową" dla innowacji militarnych). Orzeł z żalem stwierdził, że Ukraina najwyraźniej wybrała pierwszą ścieżkę.
Szef klubu Ronina wielokrotnie podkreślał słabość polskiej dyplomacji i państwa, które – w przeciwieństwie do Ukrainy działającej zdecydowanie we własnym interesie – nie potrafi prowadzić twardej, racjonalnej polityki. Skrytykował brak profesjonalnego polskiego lobby w Waszyngtonie (wskazując na wypowiedź Andrew Michty) oraz ogólny brak instytucji analitycznych, które mogłyby wspierać polski interes za granicą. Ostrzegł, że Ukraina, mimo korupcji i zniszczeń wojennych, dzięki innowacjom (np. w przemyśle dronowym) i ogromnemu kapitałowi ludzkiemu, może szybko stać się silniejszym i sprawniejszym państwem od Polski.
Maciej Staniewicz zadał trzy kluczowe pytania. Po pierwsze, zapytał o przyszłość po zakończeniu wojny, gdy na Ukrainie pozostanie milionowa, zdemobilizowana armia. Orzeł odpowiedział, że wojna raczej szybko się nie skończy, a po jej ewentualnym zakończeniu pojawi się ogromny problem zbrojnych, zdemoralizowanych ludzi, którzy mogą zasilić gangi i mafie, choć część z nich znajdzie zatrudnienie przy odbudowie kraju. Po drugie, Staniewicz wyraził opinię, że rząd Tuska celowo rozmontowuje Polskę i podporządkowuje ją Niemcom. Orzeł zgodził się z tą diagnozą, dodając, że słabość na arenie międzynarodowej rząd często rekompensuje brutalną polityką wewnętrzną wobec opozycji. Po trzecie, zapytał o szansę na uchronienie Polski przed euro poprzez gromadzenie rezerw złota. Orzeł nie odniósł się do tego bezpośrednio, skupiając się na szerszym kontekście finansowym – krytykując unijny "sejf" i wspólne długi jako narzędzie uzależniania Polski.
Piotr Rajkowski uzupełnił wątek dotyczący katastrofalnego stanu finansów publicznych, który poruszył prezydent. Jego zdaniem, połowa długu publicznego wynika ze skumulowanej luki VAT-owskiej, a druga połowa z luki CIT-owskiej. Skrytykował zarówno rząd PO, jak i PiS za nieskuteczne walkę z tym procederem.
Kolejny uczestnik Bernard ostrzegł przed "banderyzacją" Ukrainy, czyli wprowadzaniem ideologii OUN-UPA do programów szkolnych. Jego zdaniem, za 15 lat wyrośnie pokolenie Ukraińców wychowanych w nienawiści do Polaków, co jest trwałym zagrożeniem. Orzeł zgodził się z tą diagnozą, dodając, że to element celowej strategii Kijowa, który w ten sposób buduje nowoczesny, antyrosyjski nacjonalizm państwowy.
W odpowiedzi na pytanie o "mapy mentalne", na jakie patrzą różne państwa (Polska, Ukraina, USA, Rosja), z sugestią, że brak zrozumienia tych map prowadzi do konfliktów; Orzeł odpowiedział, że Rosja patrzy na mapę ZSRR, Polska powinna patrzeć na wschód (ku idei Międzymorza), ale Ukraińcy, zamiast na słabszą Polskę, wolą patrzeć na silniejsze Niemcy jako gwaranta swojej przyszłości, co może być błędem, ale wynika z ich zimnej, racjonalnej kalkulacji.
Na zakończenie jeden z uczestników zaproponował konkretne działanie: należy na Ukrainie szukać i wspierać środowiska propolskie, myślące w kategoriach dawnej Rzeczpospolitej. Orzeł potwierdził, że takie środowiska istnieją (ok. 1/3 ukraińskich elit), ale problemem jest całkowity brak polskiej dyplomacji, która mogłaby je skutecznie wspierać, co kontrastuje z aktywnością Niemców czy Rumunów.
Relacja wideo: Bernard