Kazimierz Woycicki ocenił w 2017 roku dowódcę UPA, Romana Szuchewycza – „On jest dla Ukraińców, i powinien być również dla Polaków, postacią o cechach bohatera, nawet jeśli ma być to bohater z gorzką skazą współwiny za zbrodnię. Dzieje pełne są jednak wielkich bohaterów z wielkimi grzechami. Nie można oceniać ich jednostronnie”.
Nie dziwi więc wpis Woycickiego na facebooku : „Ciekawe! chmary ruskich trolli popiera Nawrockiego przeciw Żeleńskiemu”
Ciekawe! współwinne w zbrodni są niemowlęta rozdzierane za nóżki, starcy rąbani na kawałki, księża owinięci drutem kolczastym i ciągnięci za koniem.
Postać bandyty o cechach "bohatera" zwłaszcza dla kobiet z rozciętym brzuchem, którym po wyjęciu płodu zaszywali żywego kota lub kawałki rozbitej butelki po samogonie, z kołkiem wbitym do pochwy i przepychanym do gardła, z rozpalonym żelazem - po zbiorowym gwałcie.
„Niechby popatrzyła ta ukraińska matka na swego wyrostka, tego zimnokrwistego heroda, który odciął siekierą rączkę i nóżkę trzyletniej Maryjce Zahrebelne, a potem odrąbał jej kędzierzawą główkę”. (Witalij Masłowśkij Z kym i proty koho wojuwały ukraiński nacjonalisty w roku Druhoj Switowoji Wijny). Upodobali sobie dzieci polskie i nawet w 2017 roku powiesili popiersie Szuchewycza na polskiej szkole imienia św. Marii Magdaleny.
Rozkaz wydany przez Romana Szuchewycza w styczniu 1944 r. głosił: […] W związku z sukcesami bolszewików należy przyśpieszyć likwidację Polaków. W pień wycinać. Czysto polskie wsie palić, wsie mieszane – tylko polską ludność niszczyć!
W pień wyciąć to nie wszystko, również stosowano szczególnie okrutne tortury oraz mordowano mieszane rodziny polsko ukraińskie. Mieli gieroje OUN UPA i ludność cywilna wielką fantazję- bohaterowie Kazimierza Wóycickiego.
Profesor Andrzej Zięba objaśniał (Uważam, Rze - Historia", 7.09.2013) skąd biorą się tacy mędrcy, choć nie przewidział, że do arsenału środków dojdą jeszcze „ ruskie trolle”. Ruskie to ukraińskie, wywodzi się od Rusi…
Prof. A. Zięba: „Standardowym składnikiem prac historycznych, które wprost lub ubocznie traktują o ludobójstwie kresowym, jest stwierdzenie lub przynajmniej sugestia, że zawiniła historia, czyli historyczny układ relacji między Polakami i Ukraińcami, oraz koniunktura, czyli okoliczności drugiej wojny światowej.
Ukraiński działacz Mikołaj Siwicki ujął to kiedyś tak: "Polacy przez długie wieki gnębili Ukraińców, a gdy ucisk dosięgnął szczytu, Ukraińcy rżnęli Polaków; (następnie), odwdzięczając się pięknym za nadobne, Polacy mordowali Ukraińców".
Historycy tę mądrość prymitywnego nacjonalizmu i osiągnięcie jeszcze bardziej prostackiej metodologii badawczej podzielają i tylko uszczegółowiają. Następstwem tezy, że ludobójstwo było efektem historycznej reakcji łańcuchowej, jest znikanie sprawców. Po co właściwie wspominać, że tymi, którzy je obmyślili, byli ideolodzy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, albo że szczegółowo rozplanowała je i plan przeprowadziła frakcja uznająca za swego patrona Stepana Banderę? Po co nazwiska wykonawców z Ukraińskiej Armii Powstańczej i ich dowódców, takich jak Roman Szuchewycz?
Jeżeli masowe zniszczenie Polaków oraz straty ludzkie wśród Ukraińców, spowodowane słuszną obroną mordowanych, były końcowym skutkiem przyczyn historycznych oraz wojennych okoliczności, OUN i UPA jawią się nie jako decydent i wykonawca, lecz tylko jako narzędzia historii i koniunktury. Za sprawców jesteśmy gotowi uznać Polaków, jako tych, którzy stosując ucisk, wywołali sprawiedliwą reakcję uciskanych. Jest to odpowiednik znanej teorii o winie Żydów za Holokaust. Przezorniejsi autorzy, by uniknąć oskarżeń o taką implikację, piszą, iż na Wołyniu Polacy i Ukraińcy mordowali się nawzajem.