Naród, ażeby przetrwać, musi mieć własnych nauczycieli. W takiej sytuacji nie pozostawało Polakom nic innego, jak bronić swoich interesów narodowych drogą zabronioną przez narzucone im obce prawa, między innymi poprzez taką organizację procesu nauczania i wychowania, na którą nie mógłby wywierać swojego wpływu zaborca-pisał prof. Lech Słowiński o edukacji narodowej okresu postyczniowego.
Zupełnie inaczej postępuje MEN, którego minister Nowacka, wprowadza taką organizację procesu nauczania i wychowania (czyli kompletny chaos w umysłach i duszach byle nie wiedzę) w polskiej szkole, by mogły wywierać wpływ na polskie dzieci obce, zaborcze organizacje (UE WHO ONZ itd.) - wbrew interesowi narodowemu i woli światłych rodziców.
Nigdy dotąd nauczyciel prywatny nie osiągnął takiego znaczenia, takiej rangi społecznej, jak właśnie w tym okresie- pisał prof. Lech Słowiński o nauczycielach XIX wieku, których nauczaniu wbrew woli zaborcy, zawdzięczamy pokolenie światowej sławy luminarzy nauki i kultury. To im zawdzięczamy obecny stan rozwoju cywilizacyjnego zamiast kapci z łyka.
„My chcemy walki co kraj oświeci od piwnic aż do poddaszy. Chcemy los własną pokonać dłonią walką, której praca jest bronią a sprzymierzeńcem wytrwałość” – to hasło przyświecało jednemu z wielu, Piotrowi Chmielowskiemu.
Znakomity pedagog, nauczyciel literatury ojczystej, krytyk, publicysta i historyk literatury. Bibliografia jego pracy liczy przeszło 2000 pozycji. Zajmował się nie tylko historią literatury i krytyką, doktoryzował się z zakresu psychologii. Pisał wiele o zagadnieniach filozoficznych i pedagogicznych. Recenzował fachowo przekłady z literatury klasycznej, prace historyczne i lingwistyczne, uprawiał za młodu publicystykę społeczno-obyczajową, opracowywał wypisy, podręczniki szkolne, wskazówki dla samouków. Setki artykułów przygotowywał dla encyklopedii. Był redaktorem pism, prowadził zasłużoną bibliotekę najcelniejszych utworów literatury europejskiej
On też zdawał sobie doskonale sprawę z potrzeby gruntowej zmiany dotychczasowego systemu edukacji narodowej i jej odpowiedniego przystosowania do nowych warunków społeczno-politycznych. Wytyczne dla nauczycieli zawarł w broszurze „Co wychowanie z dziecka zrobić może i powinno” wydanej w 1874 roku dla szkół średnich.
Za jedno z naczelnych zadań wychowania uważał Chmielowski „dojście do samodzielności w myślach, uczuciach i postępkach." Kierowanie się własnym rozumem i sercem, a nie ślepe naśladownictwo innych w sądach, gustach i postępowaniu. „Kto nauczył się badać rzeczy i przez siebie zbadane dobrze porządkować"-pisał- "ten już doszedł do samodzielności".
Dojść do samodzielności w postępkach – „znaczy nie dawać się powodować każdemu przykładowi, jak i w życiu spotykamy, lecz wprzódy się zastanowić, czy przykład ów wart naśladowania; nie odrzucać obcych rad, lecz umieć z nich korzystać zastanawiając się, czy rady te zgodne są z naszym położeniem, gdyż częstokroć rady obce mogą być najlepsze, ale tylko w położeniu tego, który je daje - dla nas mogą być zupełnie bezużyteczne; mieć wreszcie silnie ugruntowany sąd i niezwalczoną chęć postępowania drogą cnoty i obowiązku” .
Zadania zbieżne z wychowaniem posiada również kształcenie. Jego zadaniem jest nie tylko wyposażenie wychowanka w określony zespół wiadomości, lecz także w umiejętność samodzielnego myślenia i działania. W ogólnych zasadach nauczania, o których pisze w końcowej rozprawie, podkreśla Chmielowski, że zadaniem kształcenia powinno być równomierne rozwijanie wszystkich władz umysłowych dziecka: pamięci, wyobraźni, rozumu, zdolności postrzegania i oceniania. Postrzeganie, zapamiętywanie, porównywanie rzeczy i zjawisk powinno zawsze wyprzedzać formowanie określonych pojęć oraz wyobrażeń ogólnych. Broszura świadczy o nowoczesnym jego podejściu do procesu dydaktycznego –o dokonaniach Piotra Chmielowskiego pisze prof. Lech Słowiński.
Tyle, że tamto „krytyczne myślenie” i „nowoczesne podejście” nie usuwało ze szkoły nauczania i uczenia się, co stało się podstawą budowanego przez IBE profilu absolwenta dla Reformy 26.
Środkowa część poradnika Piotra Chmielowskiego omawiała przedmioty, które winny być uwzględnione w programie owej nauki, a więc : „nauki zapoznające człowieka z samym sobą „-religię, higienę ciała, gimnastykę i dietetykę- „przedmioty zawiązane z poznawaniem świata „ -botanikę, zoologią, geografię, mineralogię, astronomię, fizykę chemii i matematykę- „nauki zapoznające człowieka ze społeczeństwem, w którym żyje”- historia własnego kraju i powszechna ekonomia, literatura krajowa, gramatyka języka ojczystego, historia literatury, pedagogika, etyka, elementarne wiadomości z zakresu prawodawstwa i instytucji państwowych. (prof. Lech Słowiński, Z myślą o Niepodległej, Poznań 1993)
To co szykuje nam Minister Nowacka i inne waginety Donalda Tuska wynika z zupełnie innej teorii krytycznej, przed którą ostrzegał kilka lat temu Krzysztof Karoń:
"Przypominam, że mówimy o ideologii proponującej przepis na całość życia społecznego i o postawie, która według tej ideologii jest postawą w społeczeństwie dominującą i promowaną przez system oświaty i wychowania.
Człowiek krytyczny nie jest zdolny do samodzielnej produkcji dóbr, których używanie traktuje jako rzecz oczywistą, a zatem jest skazany - powtarzam - jest skazany na wspieranie systemu, który albo umożliwi mu kradzież tych dóbr, albo sam zorganizuje taką kradzież i da mu te dobra w ramach systemu kontrolowanego rozdawnictwa.
Jednym słowem – człowiek krytyczny znajduje się dokładnie w takiej samej sytuacji, w jakiej znajdował się niewykształcony i zdemoralizowany, pozbawiony etosu pracy proletariat połowy XIX wieku. Proletariat ten nawet gdyby chciał wyzwolić się własną pracą, nie miał do niej ani warunków ani kwalifikacji, dlatego skazany był na rewolucję jako jedyną metodę umożliwiającą zdobywanie potrzebnych dóbr. Na poparcie takiego proletariatu liczył Karol Marks. Nowi marksiści musieli wyprodukować nową klasę społeczną, równie bezradną, równie nieświadomą, równie skazaną na rozdawnictwo. Dzisiaj ta klasa nazywa się prekariat.
Temat tego, co młodym ludziom wbija się w głowy, jeśli jest czasem poruszany, jest poruszany bez wiedzy o źródłach tego zjawiska i bez wiedzy o najprawdopodobniejszych celach tego zjawiska (które znają tylko mocodawcy), ale o skutkach tego jesteśmy w stanie bardzo dużo powiedzieć.
To największe zagrożenie, ta największa zaraza czyli ideologia antykultury jest rozmywana, jej istnienie jest negowane, negowane jest istnienie pewnej kasty, która tworzy, inicjuje, napędza te działania i całkowicie negowane są źródła tej ideologii. Niszczenie tkanki kultury zaprojektowano już grubo ponad 150 lat temu trwa.
Oprócz świadomego formowania młodych ludzi, samą kulturę wchłania się wręcz porami skóry. Jeśli będziemy chodzić, jeździć po miastach, w których będą stały kościoły to sama obecność tych budowli, do stworzenia których potrzebna była maestra, już ludzi w jakiś sposób formatuje.
A jednym z głównych celów we współczesnej urbanistyce jest wykasowanie sfery sacrum. O tym będziemy mogli mówić na serio jeśli przywrócimy sobie zdolność do trzeźwej oceny rzeczywistości, a tego zostaliśmy pozbawieni i jesteśmy cały czas pozbawiani, bo ta maszyneria pracuje , pracuje, pracuje…kłamstwo, kłamstwo, kłamstwo , które my pod wpływem różnych impulsów zaczynamy traktować jako opis rzeczywistości, który nie ma żadnego do niej odniesienia. (Krzysztof Karoń Historia antykultury 2018 r. )