Józef Orzeł i Klaudia Rosińska - dwugłos o polityce, dezinformacji i AI (Klub Ronina 11.05.2026)

Przez Blogpress , 10/05/2026 [23:51]

11 maja 2026 roku spotkanie w klubie Ronina składało się z dwóch części. W pierwszej polityczny przegląd tygodnia przedstawił dr Józef Orzeł, w drugiej części dr Klaudia Rosińska mówiła o dezinformacji i sztucznej inteligencji i jej wpływu na relacje społeczne.

cz. 1 - Przegląd Tygodnia Józefa Orła :

Szef klubu Ronina na początku odniósł się do felietonu Jana Rokity, który – jego zdaniem – jako jedyny wychwytuje ważne fakty polityczne w Europie. Rokita opisał sprawę francuskiej elity politycznej, która chciała pozbyć się Marine Le Pen, a gdy okazało się, że młody Jordan Bardella zyskuje popularność, postanowiono mu zaszkodzić. Chodziło o wydatkowanie unijnych pieniędzy na szkolenia z polityki francuskiej – rzecz nielegalna. Orzeł podkreślił, że lewa strona polityczna posłużyła się prokuraturą europejską (Polska przystąpiła do niej za rządów Tuska), by postawić zarzuty Bardelli – co uważa za model tego, jak instytucja ta może być używana przeciwko opozycji także w Polsce.

Kolejnym tematem była rozmowa Bogdana Rymanowskiego ze Zbigniewem Parafianowiczem o Wołodimirze Zełeńskim, który według Parafianowicza walczy o ukraińskie interesy często kosztem Polski. Dziennikarz – określany przez Orła jako twardy patriota i bokser – nie wini Ukraińców, lecz polskich polityków, którzy dają sobą manipulować. Orzeł tę ocenę poparł.

Szef klubu Ronina przeszedł następnie do Jacka Bartosiaka, który w nowym formacie Igora Janke stwierdził, że NATO nie działa i Ameryka Polsce nie pomoże. Józef Orzeł, szanując Bartosiaka, uznał tę tezę za zbyt antyamerykańską i nieprawdziwą. Przywołał wypowiedź wiceministra obrony USA Elbridge’a Colby’ego, który zaoferował Europie parasol nuklearny, informacyjny i logistyczny, lecz nie armię lądową. Według Orła problemem jest brak polskiej dyplomacji i negocjacji, które powinny doprecyzować, co Ameryka da Polsce, a nie to, że USA się wycofują. Wskazał, że w strategii bezpieczeństwa USA Polska jest wymieniona jako wzorcowy sojusznik – obok Finlandii – podczas gdy Niemiec tam nie ma. Krytykował polski rząd za straszenie wojną bez działania: brak budowy tarczy wschód, masowych szkoleń operatorów dronów i konkretnych rozmów z Amerykanami.

W dalszej części Orzeł przytoczył opinie prof. Marka A. Cichockiego i arcybiskupa Adriana Galbasa – obaj widzą wojnę blisko i pogłębiające się podziały w Polsce, co Orzeł kontrastował z biernością Donalda Tuska. Z kolei Łukasz Jankowski – współprowadzący wraz z dr Orłem w czwartkowej audycji w Radio Wnet – odkrył strategiczną zmianę Tuska: koalicja rządząca będzie startować osobno w wyborach, bo sondaże pokazują, że razem z Lewicą tracą głosy. Orzeł uznał to za próbę przesunięcia Platformy w prawo.

Opisał też wizytę Tuska u papieża – powołując się na krakowski Biały Kruk – jako krótką i pozbawioną serdeczności, w przeciwieństwie do oficjalnej narracji. Papież miał zwracać uwagę na walkę z Kościołem i promocję aborcji, co Orzeł połączył z propagandą wymierzoną w Jana Pawła II.

W gospodarce: Polska ma najdroższy prąd dla firm w Europie, a Tusk chce wydać bilion złotych na Zielony Ład, choć – zdaniem Orła – Komisja Europejska zwolni z obowiązków najsilniejszych sojuszników (Niemcy), a mniejszym krajom grozi kontrolą budżetu, gdyby wygrał PiS. Krytykował też system kaucyjny (butelkomaty) – wymyślony przez ministra z PiS, ale teraz chwalony przez Platformę – który doprowadza do bankructwa sortowni śmieci i upokarza Polaków kolejkami.

Ze smutkiem odnotował śmierć posła Łukasza Litewki. W mediach społecznościowych pojawiło się zdjęcie rzekomo tego samego samochodu, który zawrócił i uderzył w rowerzystę. Prokuratura milczy – zdaniem Orła powinna jasno powiedzieć, czy bierze pod uwagę wersję morderstwa.

Minister Sikorski odznaczył niemieckiego historyka, który w swoich pracach obwinia Polaków za Holocaust – Orzeł uznał to za antypolską bezczelność.

Na koniec Jan Rokita przewiduje, że prezydent Nawrocki podpisze trzeci projekt Tuska, bo nie opłaci mu się weto – co Orzeł uznał za ciekawą prognozę. Premier Wielkiej Brytanii zachwycał się imigrantami muzułmańskimi, co Orzeł skomentował jako kopanie sobie grobu. Węgry – zdaniem Grzegorza Górnego – za rządów Orbana gospodarczo upadają, a wprowadzenie euro pogłębi inflację. Ostatnia anegdotyczna sprawa: programik AI (prawdopodobnie z CIA) o przemytnikach benzyny z Iranu do Pakistanu – Orzeł porównał ten nielegalny handel z powstawaniem polskiego kapitału w PRL-u, gdy milicja i SB współpracowały z przemytnikami.

Cz. 2: dr Klaudia Rosińska - dezinformacja, sztuczna inteligencja i relacje społeczne: nowa architektura wpływu

Dr rosińska rozpoczęła od rozróżnienia dezinformacji zewnętrznej (FIMI – prowadzonej przez obce służby, kraje i grupy wpływu, w tym komercyjne) oraz wewnętrznej (narzędzie walki politycznej i budowania kapitału przez influencerów czy media tożsamościowe). Podkreśliła, że Rosja nie ma własnych poglądów, lecz wykorzystuje istniejące w danym społeczeństwie osie polaryzacji – jak w przykładzie z początku wojny na Ukrainie: po słabo przyjętej narracji o „nazistowskim rządzie” Ukrainy Rosjanie błyskawicznie przestawili się na temat rzekomego rasizmu na granicy polsko-ukraińskiej, podgrzewany przez dziennikarkę BBC i boty. Chodzi nie o prawdę, lecz o to, by narracja lepiej „trendowała”. Wskazała też operację Doppelganger (tworzenie duplikatów popularnych mediów) oraz werbowanie młodzieży przez gry komputerowe do sabotażu. Oprócz Rosji wymieniła Chiny (bardziej subtelne, promujące swoje technologie i dyskredytujące inne) oraz – choć mniej agresywnie – także sojuszników z NATO, Stany Zjednoczone, Izrael, Niemcy, które prowadzą własne operacje wpływu, krzyżujące się w polskiej infosferze.

Jako sześć głównych celów dezinformacji Rosińska wskazała: pogłębianie polaryzacji, podważanie zaufania do instytucji i autorytetów (w tym Kościoła, nauki, urzędu prezydenta), podnoszenie kosztów decyzji politycznych (politycy boją się długoterminowych działań), wywoływanie paniki i konfliktów społecznych (przykład z paliwem w Przemyślu), atomizację społeczeństwa i obniżenie zdolności kognitywnych (spadek IQ, trudność w odróżnianiu prawdy od fałszu) oraz złamanie woli przeciwnika i wiary we własne państwo (testowane w Polsce hasłami „gdyby była wojna, wyjeżdżam”).

Zdaniem Rosińskiej fundamentalny problem polega na tym, że media społecznościowe – oparte na algorytmach uwagi i kapitalizmie inwigilacji (Shoshana Zuboff) – premiują treści emocjonalne, a więc dezinformację, kosztem prawdziwych, wymagających refleksji. To pierwszy raz w historii, gdy infrastruktura medialna faworyzuje kłamstwo nad prawdą.

Następnie przeszła do sztucznej inteligencji. Zwróciła uwagę na halucynacje AI (chatbot potrafi spreparować artykuł czy precedens prawny na życzenie użytkownika) oraz na deepfake’i, które czynią wideo i zdjęcia niewiarygodnymi jako dowody. Jednak za najgroźniejsze uznała zjawisko sykofancji (przymilania się): AI dostosowuje się do osobowości rozmówcy (potrafi ją ocenić po jednej konwersacji według wielkiej piątki), chwali go, mówi o jego genialności – co może prowadzić do oczekiwania takich reakcji od ludzi, a w konsekwencji do dalszego zaniku umiejętności budowania prawdziwych relacji. Wskazała na ryzyko, że po kryzysie dopaminowym (uzależnienie od social mediów) nadejdzie kryzys oksytocynowy – więzi – czego przejawem są już śluby z robotami czy AI w Japonii.

Podkreśliła, że nie chodzi o demonizowanie technologii, lecz o przesunięcie uwagi z pytania „jakie prace AI zastąpi?” na „jak AI wpłynie na sposób myślenia i budowania relacji naszych dzieci?”. Rozwiązanie upatruje w reformie edukacji – uczeniu młodych ludzi nie tylko wiedzy, ale przede wszystkim budowania wspólnoty, rozmowy, radzenia sobie z emocjami. Zaznaczyła, że to nie wina młodzieży (często nie umieją zagadać do kolegi w kolejce, bo nikt ich nie nauczył), lecz rodziców i systemu.

Józef Orzeł dodał własne rozróżnienie systemów dezinformacji: rosyjski – działa na gotowych podziałach, by je pogłębiać i uniemożliwiać silny rząd; chiński – oparty na lobbingu biznesowym i kulturowym (instytuty Konfucjusza, stypendia, budowanie wpływów na dziesięciolecia przez naukę za granicą); niemiecki – promuje „wartości europejskie” często sprzeczne z polskimi tradycyjnymi, wykorzystując autorytet bogatszej, bardziej rozwiniętej kultury; amerykański – najprostszy, polegający na przekonaniu, że wszystko, co amerykańskie, jest najlepsze.

Szef klubu Ronina przedstawił też własną koncepcję dezinformacji polskiej koalicji rządzącej (Donalda Tuska) – nie jako spójnego systemu, lecz jako operacji polegającej na mówieniu nieprawdy i sprzecznych przekazów, co wprowadza obywateli w stan „dwójmyślenia” (double thinking) – na wzór propagandy komunistycznej. Celem jest pozbawienie ludzi pewności poznawczej, rozbicie zdolności do formułowania postulatów i ostatecznie – dezorientacja wyborcza. Jako przykład podał hasło „ciepłej wody w kranie”: rząd daje tylko ciepłą, a nie gorącą, co zmusza wyborców do wewnętrznego konfliktu – czy domagać się więcej, czy uznać, że ciepła wystarczy.

Orzeł odniósł się też do przykładu plecaka ucieczkowego i narracji o ucieczce Polaków do Hiszpanii – jego zdaniem to celowa dezinformacja budząca panikę bez dawania realnego rozwiązania. Odparł, że w razie wojny nikt nie ucieknie, bo wojsko zajmie wszystkie drogi.

W dyskusji z publicznością pojawiły się wątki: czy AI to zjawisko całkowicie nowe (uczy się nas szybciej niż my sami, zna nas lepiej niż my siebie), czy raczej kontynuacja dawnych technik perswazji (koń trojański, propagandy przez wieki). Jeden z uczestników zwrócił uwagę na zanik samodzielnego myślenia i nadmierną wrażliwość młodego pokolenia, które każdej trudności nadaje rangę traumy. Rosińska odpowiedziała, że to konsekwencja „helikopterowego rodzicielstwa” – rodzice nadmiernie kontrolują dzieci, nie ucząc ich radzenia sobie z przeciwnościami.

Inny uczestnik postulował powrót do edukacji uczącej logiki, ponoszenia ryzyka, wyciągania wniosków z błędów – od małych rzeczy po myślenie perspektywiczne. Rosińska zgodziła się, podkreślając, że właśnie to postuluje: przebudzenie i działanie w lokalnych społecznościach.

Orzeł zamknął dyskusję tezą, że lekarstwo na AI i dezinformację leży w polityce: dopóki u władzy będzie formacja liberalno-lewicowa, która chce produkować ludzi niekreatywnych, zdolnych jedynie do pracy u boku AI, dopóty system będzie działał na niekorzyść człowieka. Jego zdaniem trzeba zmienić władzę, by wymusić algorytmy służące człowiekowi, a nie zniewoleniu. Rosińska nie zgodziła się z tak daleko idącą polityzacją – jej zdaniem zmiana jest możliwa oddolnie, przez edukację i budowanie świadomości, niezależnie od opcji rządzącej.

Całość zakończyła się wezwaniem do samodzielnego myślenia i wzajemnego wychowywania się – podobnie jak w relacji z psem czy dziećmi – tyle że w przypadku AI nie ma po drugiej stronie człowieka, więc kontrola musi być tym bardziej świadoma.

Relacja wideo: Bernard, foto: Margotte