"Nie mogę się tego doczekać, aż przypłynie do Polski inna grupa wyborców i wszystkie oblicza tego kraju, innowacyjność zmienią się na pozytywne. Przestępczość przecież robią Polacy na Polakach, Polacy na Polkach jeszcze częściej, niż jacykolwiek cudzoziemcy. Ja mogę otwarcie powiedzieć, że jak najwięcej migracji w Polsce, to jest najbezpieczniejsza opcja gospodarczo i społecznie"- wypowiedź Sławomira Sierakowskiego przytoczył Paweł Kukiz.
JUŻ MA SWOICH WYBORCÓW i to miliony, dla nich szkaluje Polaków, naród „tego kraju".
Część naszego środowiska jest na Ukrainie, tam wychodzi też ukraińska „Krytyka Polityczna” i działa centrum kultury w Kijowie. Zawsze uważałem, że jesteśmy tacy sami a lata wspólnego działania uczyniły z nas jedno środowisko”- wyjaśnia redaktor Krytyki Politycznej Sławomir Sierakowski w 2013 roku w wywiadzie dla Rzeczypospolitej.
Prowadzący wywiad przypomina, iż w 60 rocznicę „wydarzeń” (pytał o 60 rocznicę ukraińskiego ludobójstwa na Polakach ale musiał zgodnie z definicją Grzegorza Motyki) napisał tekst Chcemy innej historii https://krytykapolityczna.pl/political-critique-archive/go-back-to-europe/?url=http%3A%2F%2Fwyborcza.pl%2Fpolitykaekstra%2F1%2C133138%2C14242637%2CCHCEMY_INNEJ_HISTORII.html
„ moje pokolenie potrzebuje czegoś więcej niż tylko rachunku strat i prawdy historycznej powstałej w wyniku skrócenia ułamków. Porzućmy logikę narodowych krzywd”.
Widzę znak równości między zamordowaniem dziecka polskiego i ukraińskiego i możliwa jest wspólna żałoba nad ofiarami bez odtwarzania podziału- odpowiada Sierakowski. Opisuję dwie szkoły uprawiania historii: NACJONALISTYCZNĄ I AGRESYWNĄ oraz drugą, która stara się być rzeczowa, a nie emocjonalna i jest zainteresowana dialogiem z UKRAIŃSKIMI HISTORYKAMI.
Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zalewski jest postacią skrajną w tej debacie, dość niekompetentną, co wypunktował w swoich tekstach najlepszy znawca tematu Grzegorz Motyka.
Najlepszym przyjacielem polskich nacjonalistów są komuniści ukraińscy. Domaganie się od Ukraińców, żeby uznali UPA za organizację przestępczą nie ma sensu, to jak chcieć wyrwać im serce ich pamięci zbiorowej. UE nie robi wystarczająco wiele dla Ukrainy. Powinien powstać jak największy most stypendialny dla Polaków i Ukraińców, wspólne instytucje, programy wsparcia dla NGO-sów. Na szczęści działa wciąż paliwo pozostawione przez Jerzego Giedroycia, Jacka Kuronia, Lecha Kaczyńskiego i Aleksandra Kwaśniewskiego. Również Bronisław Komorowski angażuje się w dialog polsko-ukraiński (Rzeczypospolita 11 lipca 2013 r.)
Więc Ukraińcy nie widzą sensu uznać UPA za organizację przestępczą. Mamy fundację Natalii Panczenko i wsparcie dla innych NGO-sów, również genderowych.
Nadal mamy SŁUŻYĆ ukraińskim historykom (byle nie był to ukraiński historyk Wiktor Poliszczuk, który domagał się od 1991 roku potępienia genocidum atrox na 200 000 Polaków Ormian Romów i nawet Ukraińców, którzy sprzeciwiali się ludobójstwu) a NIE POLSKIMI historykom, jak np. Władysław Siemaszko, Ewa Siemaszko, dr Lucyna Kulińska, prof. Andrzej Zięba, prof. Czesław Partacz, prof. Waldemar Rezmer, ks. prof. Józef Marecki, dr Artur Brożyniak.
Czy dla Sierakowskiego izraelska polityka shoah jest NACJONALISTYCZNĄ I AGRESYWNĄ? I co z zamordowaniem przez policję ukraińską na usługach Einsatzkommando, i nazistowskie ukraińskie formacje Wermacht SS Galizien - 247 tysięcy Żydów, obywateli polskich II RP?
Nie tylko historykom mamy wierzyć, również etnografom. Państwowe Muzeum Etnograficzne zaprasza na wystawę: Formy obecności. Sztuka Łemków/Rusinów Karpackich.
"Nie chcą, aby nazywać ich Ukraińcami (Rusinami) ani Polakami. Są po prostu Łemkami. Potomkami tych, którzy przez wieki zamieszkiwali ZIEMIE ŁEMKOWYNY. Choć wrócili nieliczni, SZCZYCĄ SIĘ swoim językiem, tradycją, wiarą, jednocześnie czując wobec nich zobowiązanie" -o tej mniejszości etnicznej, pisze Łemkini - Helena Duć-Fajfer, profesor UJ.
„Przesiedlono ich na inne tereny Polski, często do lepszych warunków niż te, jakie mieli w dotychczasowych miejscach zamieszkania. PODKREŚLAM PRZESIEDLONO, a NIE WYMORDOWANO, jak to uczyniła UPA z Polakami mordując i grabiąc, wreszcie anarchizując życie w państwie- pisał prof. W. Filar o Operacji Wisła. Oddziały UPA rozpoczęły systematyczne niszczenie tych ukraińskich osad z zamiarem, żeby w nich nie mogli osiedlić się polscy osiedleńcy. Amerykańscy korespondenci donosili o całkowitym spaleniu 800 wsi.
Tym sposobem UPA chciała „ratować ukraińską ziemię (sic!) dla ukraińskiego narodu” - TYLKO ZIEMIĘ, BO WSZYSTKIE OBEJŚCIA POLSKIE CZY UKRAIŃSKIE PALIŁA.
DO DZIŚ UKRAINERZY MÓWIĄ, ŻE TE WSIE ZOSTAŁY SPALONE PRZEZ ŻOŁNIERZY WOJSKA POLSKIEO.
Rozkaz „Oresta” 9 września 1945 roku: 2. wysiedlone, opuszczone wsie obowiązkowo spalić, tak żeby nie pozostały żadne budynki ani materiał budowlany przed spaleniem, o ile jest to możliwość zabezpieczyć przydatne tam mienie, które pozostawiono w tych wsiach (żywność) i zapasy, niektóre sprzęty, blachę z budynków i deski na magazyny żywnościowe.