26 stycznia 2026 roku w kawiarni Agere Contra odbyło się kolejne spotkanie klubu Ronina.
cz. 1 - Przegląd Tygodnia Józefa Orła:
Częśc pierwsza wieczoru miała charakter swobodnej, ale jednocześnie dość pesymistycznej rozmowy o bieżącej sytuacji politycznej w Polsce i na świecie, prowadzonej przez Józefa Orła, który pełnił rolę gospodarza i komentatora wydarzeń.

Szef klubu Ronina od początku podkreślał, że żyjemy w czasie głębokiego kryzysu Zachodu – nie tylko politycznego, ale przede wszystkim kulturowego i cywilizacyjnego. Jego zdaniem elity europejskie utraciły zdolność myślenia strategicznego i kierują się ideologią, która osłabia państwa narodowe, rozbija wspólnoty i prowadzi do chaosu społecznego. W Polsce widział ten sam problem: klasę polityczną zajętą walką plemienną, oderwaną od realnych wyzwań, takich jak bezpieczeństwo, demografia czy suwerenność gospodarcza.
W dyskusji pojawiały się głosy słuchaczy, które częściowo podzielały tę diagnozę, ale różniły się w ocenie skali zagrożeń. Jeden z uczestników wskazywał, że mimo wszystko Polska na tle Europy Zachodniej wypada jeszcze stosunkowo dobrze, bo zachowała silne więzi społeczne i przywiązanie do tradycji. Orzeł odpowiadał jednak, że jest to przewaga coraz bardziej iluzoryczna, bo młode pokolenia szybko przejmują zachodnie wzorce kulturowe, a instytucje państwowe nie robią nic, by temu przeciwdziałać. W jego opinii Polska dryfuje w tym samym kierunku co Zachód, tylko z kilkuletnim opóźnieniem.
Dużo miejsca poświęcono też wojnie na Ukrainie. Orzeł był sceptyczny wobec narracji o jednoznacznym zwycięstwie Ukrainy i podkreślał, że konflikt ten obnażył słabość całego Zachodu, który nie potrafił ani zapobiec wojnie, ani doprowadzić do jej szybkiego zakończenia. Jeden z rozmówców wyrażał nadzieję, że długofalowo Rosja osłabnie i przegra geopolitycznie, ale Orzeł studził ten optymizm, twierdząc, że Rosja może przegrać militarnie, a mimo to wygrać politycznie, jeśli Zachód wyczerpie się gospodarczo i psychologicznie. W jego ujęciu największym problemem nie jest sama Rosja, lecz brak spójnej strategii po stronie USA i Europy.
Wątek amerykański pojawiał się wielokrotnie. Orzeł wyrażał przekonanie, że Stany Zjednoczone nie są już w stanie pełnić roli globalnego hegemona, a ich polityka staje się coraz bardziej chaotyczna i podporządkowana wewnętrznym konfliktom ideologicznym. Jeden z uczestników próbował bronić tezy, że USA wciąż pozostają gwarantem bezpieczeństwa Polski, ale Orzeł odpowiadał, że to myślenie życzeniowe, oparte na doświadczeniach sprzed dwudziestu lat. Jego zdaniem Polska zbyt mocno uzależniła swoje bezpieczeństwo od Ameryki, nie budując własnych, realnych zdolności państwowych.
Całość spotkania miała wyraźnie krytyczny, momentami wręcz alarmistyczny ton. Orzeł konsekwentnie rysował obraz świata zmierzającego ku nowej epoce niestabilności, w której dotychczasowe struktury – NATO, Unia Europejska, liberalna demokracja – tracą swoją spójność. Uczestnicy w większości zgadzali się co do diagnozy kryzysu, różnili się jednak w ocenie, czy Polska ma jeszcze czas i potencjał, by zbudować własną, suwerenną strategię. Orzeł był w tej kwestii raczej pesymistą: uważał, że bez zmiany elit i sposobu myślenia państwo pozostanie biernym obserwatorem procesów, które w dłuższej perspektywie mogą okazać się dla niego bardzo niebezpieczne.
cz. 2 - Wieczór Przedautorski lub Przedwieczór Autorski Alberta Świdzińskiego (bo książka wyjdzie dopiero w lutym) - "Nasza Bomba. Czy Polska potrzebuje strategii jądrowej?"

Część druga wieczoru w klubie Ronina miała formę długiego wykładu Alberta Świdzińskiego (eksperta od strategii nuklearnej w think tanku Strategy&Future, współautora książki "Armia nowego Wzoru"), przeplatanego pytaniami z sali, i było w całości poświęcone jego książce „Nasza bomba” oraz szerzej – problemowi bezpieczeństwa Polski w świecie schodzącym z amerykańskiej hegemonii.
Świdziński od początku stawiał tezę, że w Polsce obowiązuje nieformalny zakaz realnej debaty o broni jądrowej i że zarówno w czasach PRL, jak i po 1989 roku temat ten był traktowany jako „wichrzycielstwo”, a nie jako poważny problem strategiczny. Jego zdaniem Polacy żyją w iluzji, że NATO i USA gwarantują im bezpieczeństwo w sposób automatyczny, podczas gdy w rzeczywistości Stany Zjednoczone stopniowo wycofują się z roli globalnego hegemona i nie będą w przyszłości skłonne ponosić egzystencjalnego ryzyka dla państw takich jak Polska .
Autor bardzo krytycznie oceniał polskie elity polityczne, zarzucając im „myślenie magiczne” i wiarę w „koniec historii”. Według niego wejście do NATO i UE zostało uznane za cel sam w sobie, a nie środek do budowy realnych zdolności obronnych. Programy zbrojeniowe miały charakter bardziej symboliczny niż praktyczny, a Polska w gruncie rzeczy abdykowała z odpowiedzialności za własne bezpieczeństwo, powierzając je Amerykanom. Świdziński podkreślał, że w świecie realnej polityki państwa, które doświadczyły tragedii historycznych (jak Izrael czy Pakistan), wyciągają z tego wniosek „nigdy więcej” i dążą do posiadania własnych, nawet skrajnych środków odstraszania, w tym broni jądrowej – podczas gdy Polska wybrała drogę komfortowej wiary w sojusze .
Ważnym wątkiem była wojna na Ukrainie. Jeden z uczestników pytał, jak to możliwe, że Rosja – rzekomo tak potężna – od lat nie potrafi jej wygrać. Świdziński odpowiadał, że wynika to z zachodniej pomocy, błędnych rosyjskich kalkulacji oraz zmiany natury wojny (drony, przewaga obrony nad atakiem). Jednocześnie podkreślał, że rosyjskie groźby nuklearne nie były skierowane do Kijowa, lecz do Waszyngtonu – ich celem było wymuszenie na USA i NATO zaprzestania wsparcia dla Ukrainy, a nie zastraszenie samych Ukraińców, którzy i tak walczyli o biologiczne przetrwanie państwa .
W dyskusji pojawiły się też głosy bardziej umiarkowane. Jeden z rozmówców wyrażał ostrożny optymizm, wskazując, że Ukraina dzięki pomocy Zachodu utrzymała państwowość, a Polska jest jeszcze silniej zakotwiczona w strukturach zachodnich, więc jej sytuacja wydaje się lepsza. Świdziński odpowiadał, że właśnie polityka USA wobec Ukrainy pokazuje słabość odstraszania: Amerykanie nie zdecydowali się ani na realne ustępstwa wobec Rosji, ani na ryzykowne działania odstraszające (jak strefa zakazu lotów), co w praktyce doprowadziło do wojny, której nie potrafili powstrzymać .
Część uczestników poruszała też temat Nord Stream i roli Polski. Jeden z gości sugerował, że Polska w ostatnich latach dwukrotnie zaznaczyła swoją sprawczość w NATO: poprzez skalę pomocy Ukrainie oraz możliwe zaangażowanie w wysadzenie Nord Stream. Świdziński był wobec tej drugiej tezy sceptyczny, twierdząc, że polskie elity nie są zdolne do tak ryzykownych operacji i że bardziej prawdopodobne jest zaangażowanie USA, zgodnie z ustaleniami dziennikarza Seymoura Hersha .
Całość spotkania miała wyraźnie pesymistyczny ton. Świdziński przekonywał, że NATO w sensie strategicznym staje się „pustą skorupą”, a Europa nie jest zdolna do samodzielnego odstraszania Rosji. Jego główny wniosek brzmiał, że Polska musi mentalnie przygotować się na świat, w którym nie ma już gwaranta w postaci USA, i że bez radykalnej zmiany myślenia elit – nawet o tak kontrowersyjnych sprawach jak broń jądrowa – kraj pozostanie w stanie niebezpiecznej iluzji bezpieczeństwa .