UMARŁYCH  WIECZNOŚĆ  DOTĄD  TRWA, DOKĄD  PAMIĘCIĄ IM SIĘ PŁACI

Przez Bożena Ratter , 24/01/2026 [18:18]

Głęboko w sercu i pamięci noszę takie sprawy, nad którymi- mówię to z pełnym przekonaniem- nie mogę przejść do porządku dziennego. Sądzę, że powinny dotrzeć do szerszego grona czytelników- ks. Tadeusz Pater urodzony w Rumnie w 1933 roku, na podstawie zachowanych dokumentów i relacji stworzył dokument o życiu i mieszkańcach rodzinnej wsi.

" UMARŁYCH  WIECZNOŚĆ  DOTĄD  TRWA, DOKĄD  PAMIĘCIĄ IM SIĘ PŁACI"

W pierwszą rocznicę śmierci  Ks. Tadeusza Patera - Kresowianina serdecznie zapraszam na wspomnienie o Czcigodnym Księdzu Tadeuszu połączonym  z prezentacją dokumentacji zdjęciowej Jego działalności  duszpasterskiej  i kresowej .    Spotkanie odbędzie się w sali  "Aniołów Stróżów" obok kaplicy św. Jana Bosko w niedzielę 25 stycznia 2026r.o godz. 17.00. w Kościele Księży Salezjanów w Przemyślu.

Szanowni Kresowianie, pamiętający o Kresach i śp. Księdzu Tadeuszu Paterze - Kresowianinie, Jego wyjątkowych uroczystościach i pielgrzymkach na Kresy,/ m.in. Rumno ,Lwów/, które miałem zaszczyt współorganizować i wykonywać dokumentację zdjęciową. Niektóre uroczystości dokumentował kolega  Jurek  Giec dla TV Rzeszów, ale tych uroczystości już nikt nie zobaczy. Moja prezentacja zdjęciowa i częściowo filmowa jest dokumentem pamięci Polaków i Ukraińców o zamordowanych Polakach w Rumnie przez nacjonalistów z OUN - UPA., ale także modlitwą wspólną o pojednanie.

Serdecznie zapraszam, również tych, którzy uczestniczyli w tych pielgrzymkach, m.in. byłych uczniów 1 klasy Szkoły Podstawowej nr.11, byłych członków Zespołu Pieśni i Tańca w

Przemyślu.

Przyjdź, wspomnijmy śp. Ks. Tadeusza Patera i Jego wyjątkowe pielgrzymki, których już nikt nie powtórzy.    Cześć Jego Pamięci!!!

Z kresowym pozdrowieniem,

Stanisław Szarzyński

Prezes  Stowarzyszenia Pamięci Polskich Termopil i Kresów w Przemyślu im. Ks. Bronisława Mareckiego.

Na Ziemiach Wschodnich Rzeczypospolitej utraciliśmy tysiące wsi i miasteczek oraz setki miast. Ale niewiele z nich ma tak dobrze udokumentowane (efekt kilkuletniej pracy z dokumentami źródłowymi i świadkami ks. Tadeusza Patera) dzieje najnowsze i losy Polaków tam mieszkających w XX wieku jak wieś Rumno- prof. dr hab. Maria Pawłowiczowi we wprowadzeniu do opracowania ks. Tadeusza Patera.

Rumno, wioska duża, ponad 750 gospodarzy-rolników o różnej zamożności. Gospodarze w znacznej większości musieli być wystarczalni, głównie gdy szło o zaopatrywanie się w podstawowy sprzęt rolniczy, pługi, brony, koła do wozu i do pługa, okucia przy wozie, obręcze - od dostawców kupowało się jedynie sierpy i kosy. Potrzebni byli kołodzieje, stolarze i kowale. Kilku ich było w Rumnie. O przywiązaniu rumnian do ziemi świadczy również to, że nie było znaczącej migracji za chlebem, zaledwie jednostkowe przypadki.

Co krok ukazują się mocne potwierdzenia dokumentalne pozytywnych relacji – kontynuuje ks. Tadeusz Pater- międzywyznaniowych stron rzymskokatolickich i greckokatolickich, czyli między Polakami i Rusinami (Ukraińcami). Aż trudno zrozumieć, że te tak liczne zażyłości rodzimie w krótkim czasie przemieniły się w nienawiść, tragiczną mściwość - czym stal się czerwiec 1944 r., kiedy sąsiad Ukrainiec (obywatel polski) wyszedł z narzędziem zbrodni na sąsiada Polaka. Te czasy ukształtowała wszak świadoma ingerencja człowieka. A i dzisiaj brak woli uznania winy - popełnionej z niecnych pobudek szowinizmu przez formacje UPA zbrodni ludobójstwa.

Ks. Tadeusz Pater ocalał. Ks. W monografii mieszkańców wioski Rumno, w której z 2 na 3 czerwca 1944 roku ukraińscy nacjonaliści zamordowali 40 mieszkańców Rumna i okolic, w tym 5 osób z najbliższej rodziny Księdza. Staraniem Ks. Tadeusza i rodzin zamordowanych Polaków, dopiero po 50 latach udało się na miejscowym cmentarzu wybudować pomnik zamordowanym.

Wiele razy trzeba było przyjeżdżać do Rumna i to z ekipą pracowników z Przemyśla. Naszą bazą - stał się dom Stefy Halkiw-Panas. Mieszkanie duże, była sama; córki z rodzinami mieszkały we Lwowie - przyjeżdżali na sobotę i niedzielę, chętnie pomagając w przygotowywaniu posiłków dla gości. Była to nieoceniona pomoc. Niech im wszystkim Pan wynagrodzi za tę ich dobroć, życzliwość oraz pomoc, także fizyczną.

Wiosną 1994 r. przyszedł na cmentarz starszy już mężczyzna i przedstawił się: „Jestem Jurko Pańczyszyn »Czupuma«, z rodziny mieszanej, postanowiłem - mówił - osobiście stopniowo oczyścić ten cmentarz na wasz przyjazd we wrześniu 1994 r.”

I tak się stało. Wycinał grubsze drzewa, karczował zarośla, kosił zbitą trawę i palił. Z każdym dniem cmentarz coraz bardziej przypominał miejsce poświęcone. I co jeszcze - przez całą noc, gdy Pomnik-Krzyż już został osadzony w betonowym podłożu, czuwał, by jakaś złośliwa ręka nie wyrządziła szkody. Bo rzeczywiście niewiele było trzeba, by naruszyć podłoże krzyża i praca zmarnowana. Zasłużył więc p. Jurko na wielkie uznanie i szacunek. (Rumno w województwie lwowskim. Księga rodzin polskich w latach 1910-1945, wydane przez IPN i Światowy Kongres Kresowian) .