Zasadniczym wrogiem powstania od pierwszej chwili jego wybuchu, był Bismarck. W lutym za jego wpływem zawarły Prusy z Rosją konwencję, dozwalającą przejścia granicy obu wojskom. Wywołała ona oburzenie uczciwych Niemców – o stanowisku mocarstw europejskich wobec Powstania 1863 roku pisał Mieczysław Gawlik.
Dla dostarczenia broni powstańcom Litwy i Żmudzi zorganizowano w Anglii statek, który pod komendą Łapińskiego z załogą 150 ludzi wiózł prócz innej broni tysiąc karabinów i 100 tysięcy ładunków. Łapiński przebył cieśniny na Bałtyku, lecz na wieść o pojawieniu się statków wojennych morskich celem schwytania polskiej wyprawy zawinął do portu Malmo. W porcie tłumy oczekiwały przybycia polskiego statku, na pokładzie zjawił się radny miejski Jungbek z kilku znamienitszymi obywatelami. Wszędzie urządzano składki na cele wyprawy polskiej; król szwedzki ofiarował sam 20.000 talarów na wyjazd Polaków ze Szwecji i na powrót do Anglii.
Powstanie 1831 roku nie zaważyło ujemnie na polskim stan posiadania - konfiskat wówczas było niewiele, a ziemianie wyrównali wkrótce utracone obszary, SKUPUJĄC JE -O ILE SIĘ DAŁO- z powrotem.
Dopiero w 1863 roku padła na głowy Polaków paląca obelga ze strony carskiego rządu: -Buntowszczyki! -pod którą wyczuli swoją gorzką, poddańczą niewolę. Nie przemawia się tak bowiem do równych, jeno do niższych, lekceważonych podwładnych.
Jedną z NAJPOWAŻNIEJSZYCH PRZYCZYN tej radykalnej zmiany tonu było nie tylko zupełne niepowodzenie ruchu powstaniowego, ale i postawa włościan-Rusinów, którzy, dając wiarę zręcznie szerzonym pogłoskom, że „PANY" w ten sposób protestują przeciw obdarzeniu ich ziemią - wydawali tułających się po lasach powstańców i należących do ruchu ziemian - w ręce przedstawicieli caratu – o powstaniu 1863 roku Maria Dunin Kozicka.
Ożywiły się bezbrzeżne przestrzenie Sybiru. Przez ośnieżono pustkowia, przez szkliwo lodu zamarzłych rzek - ciągnęły jak czarny, żałobny sznur wśród tej bieli - partie skazanych na katorgę lub osiedlenie powstańców.
Skurczyły się pod cięgami KONFISKAT POSIADŁOŚCI POLSKIE na kresach, wzbogacając jednocześnie warujących na straży caratu „patriotów" rosyjskich, legła na pozostałych wysoka, ROZŁOŻONA NA SZEREG LAT KONTRYBUCJA, wszedł do szkoły, nakazany zamiast polskiego, język wykładowy państwowy, usunięto z administracji i kolejnictwa urzędników Polaków, zastępując ich napływowymi Rosjanami, aby wzmocnić element, który i przedtem czuł swoją siłę wobec donacyj dawnych królewszczyzn, starostw, konfiskat -wobec TANIEGO KREDYTU w subwencjowanych przez rząd „szlacheckich bankach", co ułatwiało nabywanie polskich, pozbawionych tego oparcia majątków.
Kandydatom do posad w trzech „zabranych guberniach" dawano ułatwienia i przywileje, aby zrusyfikować kraj jak najszybciej, ku czemu służyć miał nakaz obowiązkowego używania w rachunkowości, w handlu, na szyldach i w miejscach publicznych - li tylko języka rosyjskiego.
Tak walił grom praw wyjątkowych za gromem w kresowych Polaków, a złowieszczy „ukaz grudniowy", wydany dnia 10 grudnia 1865 roku, wzbraniający im nabywania ziemi na Podolu, Wołyniu, Ukrainie. (Maria Dunin Kozicka)
W jednym z Urywków z pamiętników o powstaniu z r. 1863, zebranych i wydanych przez dr Zofię Szybalską nakładem Towarzystwa Nauczycieli szkół wyższych we Lwowie w 1913 r. tragedię młodzieży polskiej we wsi Sołowijówka opisał świadek o nazwisku Struś.
Nareszcie w nocy 8 maja wyruszyło około 300 młodzieży z Kijowa w stronę lasów powiatu radomskiego, dla połączenia się z powstańcami tego powiatu. Jednocześnie 21 ludzi, z których najmłodszy miał 15 lat, a żaden nie liczył 25, wybrało się wzywać lud rusiński do walki ze wspólnym wrogiem.
Przedsięwzięcie było istotnie szalone, poświęcenie bezprzykładne, bo na stepie gdzie ani las nie kryje , ani góra nie zasłoni a wojska moskiewskie wszędzie się znajdują… Fatalizm pchnął garstkę młodzieży w kierunku Sołowijówki, wsi słynącej z HAJDAMACKIEGO USPOSOBIENIA I TRADYCYJNEJ SKŁONNOŚCI DO ROZBOJÓW I KRADZIEŻY.
Zaledwie oddział wszedł do wsi, był natychmiast otoczony uzbrojonym tłumem ludu. Na wieść, że Moskale są w pobliżu, powstańcy zatrzymali się i uszykowawszy pod płotem, czekali ich nadejścia. ..Lud ośmielony coraz szczelniej ścieśniał mały oddziałek. Niektórzy zaczęli sięgać po broń, złożoną na wozie…zrobił się alarm, ktoś krzyknął „BIJ NA ŚMIERĆ” i w jednej chwili lud się rzucił na nieszczęśliwych Z SIEKIERAMI I KOŁAMI, obalił , podeptał, stratował, a pomordowanych zaczął kaleczyć okropnie.(Zofia Szybalska, Szkice z powstania).
Utworzone w Krzemieńcu przez Tadeusza Czackiego na miarę uniwersytetu, „Wołyńskie Ateny”, skupiające w nich całe polskie życie umysłowe i kulturalne Podola, Wołynia i Ukrainy zostało zlikwidowane po powstaniu 1863 r. przez carską Rosję.