27 listopada 2025 r., w podziemiach katedry św. Floriana wykład na temat teologicznych implikacji różnych przedstawień sceny Narodzenia Pańskiego wygłosił biblista, ks. prof. Waldemar Chrostowski.

Wykład był poświęcony scenie Bożego Narodzenia, rozumianej nie tylko jako motyw religijny czy artystyczny, lecz jako kluczowy punkt całej historii zbawienia. Ks. profesor od początku podkreślał, że Boże Narodzenie nie może być traktowane wyłącznie sentymentalnie ani oderwane od Pisma Świętego. Jego zdaniem wiele współczesnych przedstawień – zwłaszcza artystycznych – więcej mówi o wrażliwości twórcy niż o samej Ewangelii, dlatego podstawowym kryterium oceny takich wizji powinno być pytanie: ile jest w nich rzeczywistej treści biblijnej, a ile swobodnej interpretacji.
Chrostowski wychodził z założenia, że Ewangelie ukazują scenę Bożego Narodzenia na trzy zasadniczo różne sposoby i każda z tych perspektyw niesie odmienny sens teologiczny. Pierwszy sposób, charakterystyczny dla Ewangelii św. Mateusza, jest głęboko zakorzeniony w historii i mentalności żydowskiej. Dla Mateusza – jak podkreślił prelegent – narodzenie Jezusa nie zaczyna się od groty czy żłóbka, lecz od rodowodu. Długi, często pomijany w liturgii spis przodków Jezusa jest kluczem do zrozumienia całej sceny Bożego Narodzenia. Chrostowski wyraźnie zaznaczył, że współczesny człowiek, który utracił więź z własną historią i przodkami, ma trudność z docenieniem wagi tego fragmentu Ewangelii. Tymczasem dla Żydów rodowód był świadectwem tożsamości i wiarygodności.
Według Mateusza Jezus jest wiarygodnym Mesjaszem tylko dlatego, że stanowi wypełnienie obietnic danych Abrahamowi i Dawidowi. Symbolika liczby czternaście, związana z imieniem Dawida w hebrajskiej gematrii, pokazuje – w opinii ks. prof. Chrostowskiego – że całe dzieje Izraela zmierzają ku Chrystusowi. Boże Narodzenie nie jest więc wydarzeniem wyrwanym z kontekstu, ale kulminacją długiego i dramatycznego procesu historycznego, obejmującego także niewolę babilońską i doświadczenie narodowej klęski.

Szczególne miejsce w tej perspektywie zajmuje Józef. Chrostowski stanowczo sprzeciwiał się marginalizowaniu jego postaci w scenie Bożego Narodzenia. Jego zdaniem, Ewangelia Mateusza ukazuje dramat Józefa w sposób niezwykle realistyczny i głęboko ludzki. Józef nie jest biernym statystą, lecz człowiekiem sprawiedliwym, który staje wobec sytuacji dla niego niezrozumiałej i bolesnej. Prelegent podkreślał, że Józef nie odrzuca Maryi, lecz chce ją chronić przed hańbą, nawet kosztem własnego wycofania się. Dopiero objawienie anielskie pozwala mu przyjąć rolę, której sensu wcześniej nie pojmował. Zdaniem Chrostowskiego, scena Bożego Narodzenia powinna uwzględniać ten męski dramat, ponieważ bez niego obraz wcielenia Boga jest niepełny.
Druga perspektywa, właściwa Ewangelii św. Łukasza, koncentruje się na Maryi i jej doświadczeniu. Ks. prof. Chrostowski nazywał Łukasza ewangelistą maryjnym i zauważał, że to właśnie jego narracja najbardziej wpłynęła na katolicką sztukę i pobożność. Scena Bożego Narodzenia ukazywana oczami Maryi bywa czuła, intymna i pełna emocji, ale – jak zaznaczył – nie powinna być sprowadzana wyłącznie do idylli. Maryja rodzi Jezusa ze świadomością zapowiedzi cierpienia, którą wyrażą później słowa Symeona o mieczu przeszywającym jej duszę. Chrostowski interpretował to macierzyństwo jako radość nierozerwalnie związaną z bólem i ofiarą, bliską doświadczeniu wielu matek, których rodzicielstwo jest naznaczone cierpieniem. W jego opinii autentyczna scena Bożego Narodzenia powinna dawać przestrzeń także tym ludziom, dla których rodzina i rodzicielstwo nie są jedynie źródłem szczęścia, lecz również ciężarem i próbą.

W tym kontekście ks. prof. Chrostowski wysoko ocenił ikonografię prawosławną, którą uważa za szczególnie wierną duchowi Ewangelii Mateusza i całej historii zbawienia. Zwrócił uwagę na sposób przedstawiania Józefa – odsuniętego na bok, zamyślonego, pełnego wątpliwości – oraz na symboliczne detale, takie jak owinięcie Dzieciątka w całun przypominający całun pogrzebowy czy obecność drzewa zapowiadającego krzyż. Jego zdaniem, prawosławna ikona Bożego Narodzenia nie zatrzymuje się na samym początku historii Jezusa, lecz prowadzi spojrzenie wierzącego aż do Golgoty i pustego grobu, ukazując jedność wcielenia i odkupienia.
Trzecia perspektywa, związana z Ewangelią św. Jana, nie przedstawia sceny narodzin w sensie narracyjnym, lecz teologicznym. Jan – jak podkreślił ks. prof. Chrostowski – nie opowiada o faktach, lecz wysławia tajemnicę wcielenia w formie hymnu o Słowie, które stało się ciałem. Jest to spojrzenie dojrzałe, kontemplacyjne, pozbawione szczegółów historycznych, ale skupione na sensie wydarzenia. Boże Narodzenie jawi się tu jako wejście Boga w ludzką kondycję w całej jej kruchości i dramacie.
Cały wykład prowadził do wniosku, że scena Bożego Narodzenia nie jest jedynie estetycznym obrazem ani sentymentalnym wspomnieniem. W ujęciu ks. prof. Chrostowskiego jest ona streszczeniem całej historii zbawienia: od Abrahama, przez Dawida, dramat Józefa i ból Maryi, aż po zapowiedź krzyża i zmartwychwstania. Każde uproszczenie tej sceny – czy to przez pominięcie historii, czy przez wymazanie cierpienia – zubaża jej sens i oddala ją od Ewangelii.
Relacja: Bernard