Z premedytacją

Przez Małgorzata Todd , 10/06/2017 [09:30]
Dokonywanie zbrodni na masową skalę jest łatwiejsze niż działanie w pojedynkę, o czym wiedzą nie tylko czytelnicy kryminałów. Na naszych oczach dokonuje się zbrodni z udziałem narzędzia w postaci prymitywnych, brutalnych, islamistów. Gry pozorujące obronę są właściwie tylko na niby.

10 czerwca 2017 r. | Nr 23/2017 (312)

Z premedytacją       

 

Szanowni Państwo! 

    Dokonywanie zbrodni na masową skalę jest łatwiejsze niż działanie w pojedynkę, o czym wiedzą nie tylko czytelnicy kryminałów. Na naszych oczach dokonuje się zbrodni z udziałem narzędzia w postaci prymitywnych, brutalnych, islamistów. Gry pozorujące obronę są właściwie tylko na niby.

    Gdzie zatem przebiega prawdziwy front? Wcale nie między policją a terrorystami, bo w Europie Zachodniej oni są po tej samej stronie. Unijni przywódcy może do najmądrzejszych (i najtrzeźwiejszych) nie należą, ale trudno zakładać, że w ogóle nie wiedzą co czynią. Na pewno nie przeszkadzają (jak powinni), przemytnikom w masowym procederze transportu nielegalnych emigrantów do Europy, na którym ci zbijają fortuny. Usłużne im media robią obywatelom wodę z mózgów.

    Dla Unijnych elit jedynymi wrogami są takie państwa jak Węgry i Polska, stąd niewybredne ataki na naszych obecnych liderów. To my rzekomo jesteśmy prawdziwym zagrożeniem dla Unii Europejskiej, której kierownictwo dość skutecznie, jak dotąd, zwalcza wszelkie wartości i oznaki cywilizacji zachodniej. Zdyscyplinowani Niemcy i tchórzliwi Francuzi nie sprzeciwią się swoim władcom. Ograniczą się do rysowania swoich „protestów” kolorowymi kredkami na jezdniach, dając tym dowód zdziecinnienia. 

 

Pozdrawiam i do następnej soboty

 

Małgorzata Todd

Małgorzata Todd

WOJNA WRON

Odcinek 12.

   – Najpierw poproszę od państwa dowody osobiste – powiedział urzędnik.

Michał podał swój, a Marzena zaczęła szukać w przepastnej torbie.

   – Coś mi się zdaje, że zaczynam przypominać Kubusia Puchatka. Im bardziej do torby zaglądam, tym bardziej dowodu osobistego w niej nie ma – powiedziała Marzena, usiłując zamaskować zdenerwowanie.

   Wyłożenie wszystkiego na blat biurka nie pomogło.

   – Może został w innej torebce – podpowiedział urzędnik. – Moja żona często ma z tym problem.

   – Myślę, że mi wypadł w tamtej cholernej kawiarni.

   Po wyjściu z urzędu Marzena wyglądała jak samo nieszczęście.

   – Co się ze mną dzieje? – spytała kierując się do samochodu.

   – Zaczekaj – Michał chwycił ją za rękę. – Czy ta kawiarnia nie jest tu gdzieś w pobliżu?

   – Niezupełnie. Jesteśmy na Placu Zamkowym, a kawiarnia jest na Nowym Świecie. Pójdziesz tam ze mną? – A co lepszego mógłbym zrobić?

   Kawiarnia była jak zwykle pusta.

   – Ciekawa jestem jak oni wychodzą na swoje – powiedziała Marzena. – Klienci tu prawie nie zaglądają.

   – Najwyraźniej wolą sąsiednie lokale. Musi być jakaś tego przyczyna – odparł Michał.

   – Miło panią znów widzieć – kelnerka znała swój fach i próbowała być słodka. – W czym mogę pomóc?

   – Tym razem to właściwe pytanie – Michał wyręczył Marzenę.

   – Nie rozumiem – kelnerka nabrała czujności.

   – Na ogół do kawiarni nie przychodzi się po pomoc, tylko żeby coś zjeść, lub wypić, ale tym razem wyjątkowo może nam pani pomóc. Zginął dowód osobisty.

   – Ach, dowód! To się dobrze składa, bo właśnie dziś rano sprzątaczka znalazła wciśnięty między oparcie a siedzenie fotela. – Pospieszyła w kierunku baru i spod lady wyjęła kartonik. Nawet na niego nie spojrzała wręczając go Marzenie – Ten?

   – Ten.

   – Wszystko dobre, co się dobrze kończy – skomentował Michał, zanim złożył zamówienie. 

 

CDN

Poprzednie odcinki można znaleźć na 
www.mtodd.pl / SOBOTNIK