Miała być leniwa niedziela, a wyszedł z niej dla mnie, ponury dzień. Coś bardzo okropnego zrozumiałem. Strasznego. Nie do ogarnięcia w sumie…Od zakończenia drugiej wojny minęło już ponad 71 lat.
Miała być leniwa niedziela, a wyszedł z niej dla mnie, ponury dzień. Coś bardzo okropnego zrozumiałem. Strasznego. Nie do ogarnięcia w sumie…Od zakończenia drugiej wojny minęło już ponad 71 lat. Dla niektórych bardzo dużo. Nie dla mnie, człowieka ponad pięćdziesięcioletniego.
Urodziłem się zaledwie dwadzieścia lat po wojnie. Pamiętam jakby przez mgłę, rany przez nią zadane, czy gdyńską zbiórkę pieniężną na odbudowę Zamku Królewskiego w Warszawie. Na południowo-wschodnim rogu ulic Świętojańskiej i 10 Lutego stała ogromna szklana skarbonka wypełniona banknotami do trzech czwartych pojemności. Miałem może lat dziesięć i przechodząc często koło niej, nie mogłem pojąć zupełnie zjawiska zbierania pieniędzy na lizanie powojennych ran. Wojny też nie mogłem pojąć. Teraz również nie pojmę, nie zrozumiem, nie zaakceptuję.
Dzisiaj, mając ponad pół wieku na karku, zrozumiałem straszliwy efekt nienawiści do nas Polaków. Masowe mordowanie polskiej inteligencji niemalże wszędzie oraz prostego ludu na wschodzie. Kto się na nas, z naszych sąsiadów, zbrodni ludobójstwa dopuścił? Proste do wyszeregowania, ale mogę jeszcze bardzo dużo nie wiedzieć.
1. Niemcy. Masowe, straszne mordy na podstawie list proskrypcyjnych na samym początku wojny. Później regularna rzeź z ich rąk do samego końca wojny.
2. Rosjanie. Wywózki na Sybir. Katyń. Likwidacja AK, NSZ oraz polskiej inteligencji walczącej z czerwoną zarazą.
3. Litwini. Likwidacja polskości w Wilnie. Głównie w Ponarach. Masowe, okrutne i z pełną premedytacją wyniszczenie.
4. Ukraińcy. Tych barbarzyńców nic nie usprawiedliwi, a przelana niewinna krew naszych najbliższych, naszych rodaków, hańbą okryje ich na wieki. Nigdy z kolan nie powstaną, gdy się sami w piersi nie uderzą i na kolanach nas nie przeproszą.
5. Peerelowscy czerwoni. Z jednym założeniem. To nie Polacy. Zresztą oni sami wyznają, według nich coś wyższego, kosmopolityzm oraz internacjonalizm. Słowa bez gruntu, bez korzeni. Najgorsi z tych powyższych. Zdrajcy własnej tożsamości. Odcięci od ojców i dziadów.
Tak, czerwoni to coś, jak naród, ale diabelski i przez diabła uszyty. Oni w eksterminacji są szatańsko genialni. Dla przykładu. Kambodża, Chiny czy wreszcie Rosja.
Reasumując. „Pięknych” mamy sąsiadów. Uprzedzając fakty, nie przyjmuję komentarzy, a co myśmy im uczynili, że oni nas tak znienawidzili? Raczej zapytam się, dlaczego tak się daliśmy w tej ostatniej wojnie rozegrać? Kto wtedy nami rządził, co to za elity były, że nas w taki kanał wpuścili? Czesi przetrwali. Słowacy jako faszyści również. Czemu my tak strasznie ucierpieliśmy?
Na około błogość. Ostrzegam, ona usypia. Rachunki niewyrównane. Gdy wybuchnie wojna, będziemy znów przedmiotem eksterminacji, to pewne i wyczuwalne, a kto nie widzi, ten ślepy i głuchy. I jeszcze jedno ostrzeżenie na koniec, nad rowem kaźni, nie będzie już żadnego czasu na intelektualne dywagacje…
- Zaloguj się aby dodawać komentarze
- 276 widoków