Słów kilka o zaszczuciu

Przez yarrok , 08/08/2011 [18:27]

Dla wielu osób śmierć Andrzeja Leppera była tak wielkim szokiem, że komentarze oraz ich działamnia całkowicie wymkneły się spod kontroli.

Dla wielu osób śmierć Andrzeja Leppera była tak wielkim szokiem, że komentarze oraz ich działamnia całkowicie wymkneły się spod kontroli.

Wielu “odmóżdżyło” do tego stopnia, że zatracili w swoich opiniach zdolność rozpoznania gdzie przebiega cienkia granica między przyzwoitym żalem a zwykłą prymitywną głupotą połączoną z politykierstwem.

Mimo okresu żałoby i powagi sytuacji dziennikarska brać rodem z wyborczej gazetki  “wali kawały” niczym z oldskulowego kabaretu.

 

Już w sobotę można było przeczytać w “GW” peany na cześć Leppera, wypisywane przez niejakiego Wrońskiego.

Ów funkcjonariusz z ul. Czerskiej łaskaw był w dość krótkim i nudnym wodolejskim materiale przedstawić polityczny życiorys Leppera, o dziwo, zgodny z wizją samej ofiry i jego oddanych przyjaciół.

Zniknęły gdzieś epitety i ośmieszające teksty. Nagle sprawca “rozpasania kołtuńskiego, stary satyr i niszczyciel obyczajów” stał się wrażliwą ofiarą spisku, nagonki i zaszczucia PiSowskiego.

Nawet wnioski wyciągnięte z  życiowych niepowodzeń nieboszczyka i ich interpretacje, Wroński jakby “Lepperowi z ust wyjął”.

Nie ulega wątpliwości, że oto zmarł najlepszy przyjaciel Wrońskiego.

Zmarł, w właściwie popełnił samobójstwo, co też autorytatywnie stwierdził pozostający w nieutulonym żalu Wroński.

 

 Inny “pajac cmentarny” dziś w Fakcie opłakuje Leppera i niczym sowiecki prokurator, jeszcze przed procesem ogłasza werdykt: Lepper zaszczuty przez PiS!

Jacek Żakowski – bo o nim mowa, stara się forsować wylansowaną przez “GW” tezę i wspomóc Wrońskiego wraz z agorowymi przyległościami, (nie pomijająć NadOjca Redaktora) w utrwalaniu łże-teorii.

 Zawsze to lepiej robić za głupka w grupie durniów niż pozostać idiotą samotnym. Przynajmniej ma kto po plecach poklepać.

Gdy minie już żałobny czas amoku, na swoje miejsce wrócą pewnie też nieliczne szare komórki funkcjonariuszy medialnych zrzeszonych w rodzinie Agora.

Z ich pomocą łatwiej będzie zrozumieć “zastępom hunwejbinów michnika” na czym polega faktyczne zaszczucie człowieka.

Nie trzeba daleko szukać, wystrczy sięgnąć do własnej gazety z 4. Grudnia 2006 roku i przypomnieć materiał Marcina Kąckiego - "Praca za seks w Samoobronie".

Ale on, rzecz jasna nie był pisany na polityczne zamówienie…, tylko z potrzeby serca.

I właśnie za takie serce Agorę kochamy :)