Przez dziesięciolecia skazanego przez komunistów na zapomnienie, dosłownie wymazanego z historii

Przez Bożena Ratter , 14/02/2026 [21:49]

14 lutego obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Armii Krajowej. W sierpniu i wrześniu 1944 roku, wieś Wiersze w Puszczy Kampinoskiej na terenie wyzwolonym przez żołnierzy Armii Krajowej,  nazwanym dumnie Niepodległą Rzeczpospolitą Kampinoską, była kwaterą dowództwa „Grupy Kampinos” AK. 

Bitwy i potyczki Grupy Kampinos wiązały znacznie siły wroga i odciążały walczącą Warszawę. Najczęstsze boje toczono pod Pociechą. Mobilność partyzantów była tak duża, że Niemcy oceniali ich siły na 15.000 żołnierzy. Działały tu 4 zrzutowiska, które przyjęły 22 zrzuty. Radiostacja w Wierszach miała łączność z Anglią, Włochami i Komendą Główną AK. 

Szpital polowy mieścił się w Zakładzie dla Niewidomych w Laskach, gdzie posługę duszpasterską pełnił ks. Stefan Wyszyński „Radwan III”, późniejszy Prymas Polski. W partyzantce służyło także 140 sanitariuszek i łączniczek, które wielokrotnie przemierzały trasę z Żoliborza przez Laski i Sieraków do Wierszy, zwaną dziś Drogą Łączniczek .

W nocy z 20 na 21 sierpnia 1150 żołnierzy Grupy Kampinos zaatakowało Dworzec Gdański aby otworzyć drogę z Żoliborza na Starówkę. Bunkrów nie udało się zdobyć. Atak powtórzono następnej nocy, także bez skutku. Była to najkrwawsza bitwa Grupy Kampinos. Poległo 450 partyzantów, rannych zostało 100.

Za Warszawę ginęli głównie „Nalibocy”, których ojczyste strony należały już do Sowietów. We wstępie do wspomnień jednego z najsłynniejszych partyzantów AK, dowódcy Zgrupowania Stołpecko – Nalibockiego Adolfa Pilcha, dr Kazimierz Krajewski napisał:

„Wspomnienia „Partyzanci trzech puszcz” zostały napisane przez jednego z 316 legendarnych cichociemnych, zrzuconych do kraju, który mógłby swoim wojennym życiorysem obdzielić kilka postaci; oficera Armii Krajowej zaliczającego się do grona najwybitniejszych polskich dowódców partyzanckich ostatniej wojny - przez dziesięciolecia skazanego przez komunistów na zapomnienie, dosłownie wymazanego z historii; dowódcy, którego oddziały przeszły szlak bojowy wiodący spod starej granicy, z Puszczy Nalibockiej, poprzez Puszczę Kampinoską w lasy Kielecczyzny, walcząc z wrogami wolności naszego kraju - Niemcami i Sowietami - staczając przy tym ponad 200 walk i potyczek(…).Wreszcie wielkiego patriotę, którego udziałem stała się emigracja polityczna i który wygnany z ojczyzny mógł odwiedzić ją dopiero pięćdziesiąt pięć lat po wojnie, a życie zakończył na obcej ziemi”.

9 sierpnia 2012 roku,  biskup polowy Józef Guzdek przewodniczył Mszy św. przy Cmentarzu Powstańczym „Grupy Kampinos” AK we wsi Wiersze. W homilii  opartej na przesłaniu „nie opuszczajcie waszych rąk, gdyż dni są złe”, zwrócił uwagę na ofiarność ludności cywilnej, która przyjęła ponad 2, 5 tysiąca żołnierzy i 700 koni w swoje skromne domostwa. 

Za udzielenie schronienia żołnierzom AK, jak również za przynależność mieszkańców do Armii Krajowej, wieś została zniszczona przez okupanta. Na cmentarzu wojskowym spoczywa 54 żołnierzy, na cmentarzu cywilnym, znajdują się mogiły ofiar cywilnych. 

Niemcy nie tylko zbombardowali wieś Wiersze. Ludność cywilną (głównie kobiety i dzieci, mężczyzn już wcześniej wysłano do obozów) wypędzono z domów z zamiarem wywiezienia do obozów. Nacierający front armii sowieckiej zmienił decyzję niemieckiego okupanta, ale ludność nie miała praktycznie, do czego wracać. 

Zamieszkali w piwnicach, lepiankach, szałasach i rozpoczęli odbudowywanie zgliszczy, odrzucając propozycje władz opuszczenia tego terenu.  To była ziemia ich ojców, ziemia o którą walczyły kolejne pokolenia. Mimo braku pomocy ze strony władz Ludowej Polski i prześladowań, ocaleli mieszkańcy  wsi kampinoskich pozostali na ojcowiźnie.

Biskup podkreślił, iż w odprawianej Mszy św. modlimy się za bohaterskich obrońców Warszawy, za tych, którzy łączyli poczucie honoru z cnotą chrześcijańską. Trzeba zdecydowanie sprzeciwić się nawoływaniu niektórych, iż  „polskości trzeba się wyprzeć”, wszak to „nienormalność”, „cywilizacyjny zaścianek Europy” - brzydka panna, której nikt nie chce. Potrzebny jest namysł nad duszą narodu,  cmentarze wojenne powinny stać się obowiązkową lekturą.  Wezwał do uporczywej pracy, „aby ci, którzy żyjąc na polskiej ziemi, podobni do turystów, którzy utracili poczucie dziedzictwa narodowego, albo jeszcze go nie poznali - uznali Ojczyznę za swoją Matkę”. 

Przypomniał także rolę Kościoła w czasach zniewolenia. Kościół był jedyną ziemią wolności, zawsze był z narodem. W polskich kościołach przypominane były zrywy polskiego ducha oraz sukcesy polskiego oręża. W polskich kościołach obchodzone były kolejne rocznice ustanowienia Konstytucji 3 Maja. Po 1920 roku świętowano tryumf polskiej armii, zwany „cudem nad Wisłą”. Kiedy skazano na zapomnienie bestialsko zamordowanych na „nieludzkiej ziemi”, wywiezionych na Sybir i stepy Kazachstanu, w polskich kościołach pojawiały się tablice oraz urny z prochami z Katynia, Miednoje i innych miejsc kaźni polskich oficerów”. (Msza św. polowa w Wierszach, 2012 rok