Oczywista strategia

Przez Małgorzata Todd , 20/05/2017 [17:43]
Kogo wybralibyście na partnera do interesów, człowieka mądrego czy przygłupa? Oczywiście mądrego. A kogo wybiera oszust na swoją ofiarę? Tu też nie może być wątpliwości co do tego, że głupiego znacznie łatwiej oszukać.

20 maja 2017 r. | Nr 20/2017 (309)

Oczywista strategia         

 

Szanowni Państwo! 

    Kogo wybralibyście na partnera do interesów, człowieka mądrego czy przygłupa? Oczywiście mądrego. A kogo wybiera oszust na swoją ofiarę? Tu też nie może być wątpliwości co do tego, że głupiego znacznie łatwiej oszukać.

    Między sąsiadami, a nawet narodami panuje podobna zasada. Rosjanie, swym azjatyckim zwyczajem, zawsze próbowali nas napadać i ograbiać ze wszystkiego. Przychodziło im to łatwo tylko wtedy, gdy wcześniej udało się polskie elity „oduraczyć”, albo pozabijać na Syberii, czy później w Katyniu. Niemcy postrzegali nas jako krainę mlekiem i miodem płynącą. Ale oni również nie byli zainteresowani robieniem z nami uczciwych interesów. Lepiej przecież sąsiedni naród podporządkować sobie, stworzyć niewolników, którzy będą na nich pracowali. To oczywiście też wymagało obniżenia poziomu intelektualnego Polaków. A zatem, zarówno stronnictwo ruskie jak i pruskie, jest zainteresowane „współpracą” z przygłupami po polskiej stronie. Stąd lament nad utratą władzy przez obecną „totalną opozycję”.

    A jak mogą wyglądać interesy amerykańskie w naszym kraju? Jako terytorium tak odległe, nie jesteśmy zagrożeni wcieleniem do USA. Jeśli stanowimy dla nich jakąś wartość, to chyba jedynie na polu biznesu, a biznes łatwiej robi się z mądrymi.

   

Pozdrawiam i do następnej soboty

 

Małgorzata Todd

Małgorzata Todd

WOJNA WRON

Odcinek 9.

    Michał kolejny raz próbował połączyć się z Marzeną, niestety jej komórka była wyłączona.

    – Już chyba nie przyjdzie – powiedział Jakub wstając z fotela. Podszedł do okna, za którym rozciągała się panorama Warszawy. Swoim zwyczajem, skrzyżował ramiona na piersi i zamyślił się. Przedwczesna łysina połyskiwała w świetle lampy, umieszczonej tuż przy drzwiach balkonowych prowadzących na taras.

    – Powinna być godzinę temu. Coś musiało się stać – Michał  odłożył komórkę i nalał sobie następną filiżankę kawy z termosu stojącego na stole. Potarł nerwowo podbródek. Wbrew modzie, golił się starannie, bo uważał, że ciemny zarost go postarza i jednocześnie upodabnia do Araba. Semickie rysy odziedziczył po matce, której nigdy nie lubił, ale niechętnie się do tego przyznawał, nawet przed samym sobą. – Zaczynam się niepokoić – dodał.

    – Nie panikuj. Wiesz jakie są kobiety, z kimś się zagadała i zapomniała o bożym świecie.

    – Nie znasz jej. Jest punktualna, więc albo coś się stało, albo... – urwał jak by się zastanawiał, czy powinien o tym wspominać.

    – Wyduś z siebie – zachęcił Jakub. – Albo zaspała.

    – Jak to zaspała? Tak w środku dnia? W jej wieku?

    – Miewa takie niekontrolowane napady senności – Michał też wstał dla rozprostowania kości – Porozmawiajmy lepiej o czymś innym.

    – Na przykład?

    – O tym nowym kontrahencie.

    – Co ci zaproponował?

    – Szczerze?

    – A jak by inaczej?

    – Nie budzi mojego zaufania.

    – To będzie ci potrzebny jakiś dobry prawnik.

    – Ty przecież jesteś prawnikiem.

    – Tylko teoretycznie. Jak będziesz miał jakiegoś trupa w szafie, to pomogę go zidentyfikować. O interesach mam bardzo blade pojęcie – Jakub wrócił na miejsce przy stole.

 

CDN

Poprzednie odcinki można znaleźć na 
www.mtodd.pl / SOBOTNIK