Fakty historyczne są jednoznaczne, w związku z czym nie można akceptować relatywizowania historii

Przez Bożena Ratter , 30/06/2026 [12:18]

Kiedy narzucamy innym własną "wizję przeszłości" i przyszłości, ulegamy "logice kultury przemocy i siły"  - wpis Volodomyra Viatrovycha na FB.  Historia to nie wizja tylko fakty, i z nimi się nie dyskutuje. W Norymberdze nikt nie narzucał swojej  "wizji"  shoah, a zgodnie z logiką za "kulturę przemocy i siły"  uznano ludobójcze działanie ukraińskich ochotników w utworzonych za poruczeniem Bandery batalionach Abwehry Nachtigall i Roland (ulubieńcami H.Himmlera) oraz  rąbanie siekierami przez banderowców OUN UPA  Żydów  i Polaków.

Również nie "wizja" ale realia ( niemieckie obozy koncentracyjne), oraz racjonalne myślenie uznały za niemiecką  "kulturę przemocy i siły" gazowanie i palenie milionów - Polaków Żydów Romów Czechów Węgrów  (21 narodowości według Szymona Wiesenthala) w niemieckich obozach koncentracyjnych, w których strażnikami byli Ukraińcy.

Czy to pani Marszałek narzuciła kolejny eufemizm? W Poranku Wnet pani poseł Małgorzata Gosiewska w rozmowie z Wojciechem Jachymiakiem o cyklu filmowym „Przyjaźń w cieniu Kremla”, wypowiedziała się na temat naszych stosunków z sąsiadem: "spieramy się z Ukrainą", mamy problemy historyczne .  A terminu tego "nadużywają" wypowiadający się w mediach nie tylko Koalicji Obywatelskiej. Shoah holocaust ludobójstwo - to fakt a nie spór o historię, zaburzanie relacji!

Prof. zw. dr hab. Waldemar Rezmer zrezygnował z funkcji wiceprzewodniczącego Polsko-Ukraińskiego Forum Historyków powołanego w maju 2015 roku na mocy uzgodnień między IPN – Komisją Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu oraz Ukraińskim Instytutem.

Naukowiec oświadczył, że nie widzi sensu uczestniczenia w posiedzeniach Forum, na których zamiast zajmować się autentycznymi problemami trudnej polsko-ukraińskiej historii, będzie się  debatować o  kolejnych przypadkach jej fałszowania lub wypaczania. Zaznaczył, że fakty historyczne są jednoznaczne, w związku z czym nie można akceptować relatywizowania historii i naginania jej do politycznych oraz  ideologicznych  i propagandowych potrzeb.

Mamy dodatkowo "spór o ludobójstwo, "problemy historyczne w dostrzeganiu ludobójstwa jako faktu", a ostatnio doszedł jeszcze "ukraińska własna wizja przeszłości" i "ukraińska logika kultury przemocy i siły".

Dopuściliśmy do tego nie zauważając depolonizacji w naszym słownictwie, literaturze, opracowaniach naukowych, publicystyce , kulturze i propagandzie medialnej- nie reagując i dopuszczając  "działaczy nacjonalizmu ukraińskiego, którzy  do perfekcji opanowali Goebelsowskie metody propagandy i posługiwanie się socjotechniką - ostrzegał Wiktor Poliszczuk.

"W Kanadzie już po pierwszych miesiącach mego tutaj pobytu zetknąłem się z wręcz zoologicznym nacjonalizmem ukraińskim, z nienawiścią do wszystkiego, co polskie. Efektem tego są przeznaczone dla szkól podręczniki, publikacje, slogany, zbitki słowne w postaci „wzajemnego przebaczenia” „bratobójcze walki” itp.- W.Poliszczuk w Naszym Dzienniku w 2001r. o podręczniku wydanym w 1994 roku we Lwowie , w którym z band UPA uczyniono bohaterów i porównano banderowców UPA z AK". 

To samo jest w polskich podręcznikach. "Zamiast ludobójstwo OUN-UPA - „ataki na polskie miejscowości”, „usuwanie Polaków z naszych ziem”, „działania przeciwko Polakom”, „wydarzenia wołyńskie”, „wydarzenia w Galicji Wschodniej”, „przepędzenie ludności polskiej”, „wojna domowa”, „krwawy konflikt, który rozgorzał” (bezosobowo, jak zjawisko pogodowe!), „wybuch powstania” (powstanie jest akcją zbrojną przeciw aktualnej władzy, czyli powinno być skierowane przeciwko Niemcom, a nie bezbronnej ludności), „uzyskać teren czysty etnicznie”, „banderowska akcja”, no i „antypolska akcja”, użyte 35 razy w Tekach Edukacyjnych G. Motyki przekazanych do polskich szkół. Argument jest oczywiście wskazaniem dla dra Grzegorza Motyki, żeby ten banderowski eufemizm zaszczepić w polskiej literaturze historycznej i podręcznikowej". (prof. dr hab. Józef Wysocki, Na Rubieży nr 14/2011).

Wojciech Jankowski redaktor KG i Radia Wnet zadaje pytanie: Czy ten niemalże już legendarny banderyzm, którym się często u nas straszy Polaków, może być efektem posunięć strony rosyjskiej Rafałowi Dzięciołowskiemu z Rady Fundacji Wolność i Demokracja ( Kurier Wnet 2017 ).

Prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski doradca Prezydenta Andrzeja Dudy w 2016 roku ocenił, że "historyczne konflikty polsko ukraińskie powinny pozostać rzeczą historyków",  Przemysław Żurawski vel Grajewski upominanie się o pamięć Ofiar zbrodni ukraińskich nacjonalistów nazywał „wojną pomnikową”, „mordobiciem”, „jątrzącą działalnością”(mówił ks. Tadeusz Isakowicz Zaleski). Czy "nurt zmierzający do skłócenia Polaków z narodami „kresowymi” (sic!) nabiera rosnących cech świadomej (tzw. pożyteczni idioci) rosyjskiej agentury wpływu”.

W Kurierze Galicyjskim (2019 nr.2 ) Marszałek Ryszard Terlecki w rozmowach z Ryszardem Dzięciołowskim okazuje zainteresowanie ukraińską wersją polskiej historii . Jego rozmówca Bogdan Hud daje wyraźne dyrektywy polskiemu rządowi: W 2020 roku w Kijowie powinna odbyć się defilada polsko-ukraińska! . Strona polska mogłaby wreszcie publicznie podziękować za to, że walczyła ramię w ramię z Polakami!! Marszałek Ryszard Terlecki nie za darmo otrzymał odznaczenie od Prezydenta Ukrainy. 

Mieszkam po polskiej stronie, po ruskiej mam Uniwersytet, najbliższa cerkiew obok budynków uniwersyteckich- wyjaśnia pracownik Uniwersytetu Rzeszowskiego dr Jan
Pisuliński . Granica między Polską a Rusią przebiegała na rzece Wisłok, która płynie przez Rzeszów. Tak kiedyś sięgała Ruś, warto o tym pamiętać bo się o tym zapomina- Ruś kijowska największe państwo w Europie XI w. ze stolicą Kijów– do tej chwalebnej przeszłości odwołują się Ukraińcy – kontynuuje w rozmowie z Rafałem Dutkiewiczem o świadomości i tożsamości Ukraińców podczas debaty o relacjach polsko-ukraińskich w okresie 1918-1945.

Po Siwickim, Syczu, Czechu, Mokrym, Wnuku,Misiło, Olszańskim, Smoleńskim, Michniku, Osadczuku , Kwaśniewskim, Wnuku, Kuroniu, Berdychowskiej, Tymie, Motyce, Droździe, Pisulińskim, mamy Gosiewską, Żurawskiego, Budzisza, Dudę, Jakiego itd. którzy używają nadal tych samych eufemizmów, lub dodają nowe.