5-8-6 - Dni warte Igrzysk...

Przez SZUAN , 12/12/2011 [23:15]
Dziś, właśnie Dziś -  w przededniu rocznicy, smutnej , bolesnej,  z latami coraz bardzi
Dziś, właśnie Dziś -  w przededniu rocznicy, smutnej , bolesnej,  z latami coraz bardziej przerażającej, kojarzonej z rozpaczą, bezsilnością i strachem.
 Właśnie dziś –„nasza”  Polska Telewizja urządziła   igrzyska.  Dla plebsu, zamiast chleba, który w oczach drożeje…

Igrzyska radosne, pełne pluralizmu i wzajemnej akceptacji. Pan Babiarz wspierany przez równie zadowolonego z obecności na ekranie Pana Krasko, wspólnie wypełnili  ekran luzactwem ,humorem i entuzjazmem  prosto z Bollywood.
 
A jak ta TV  poważnie je nazwała– Wielki Test z Historii – Droga do Wolności.Czyjej Wolności ? Jaruzelskiego i reszty ekipy z tamtych lat ?!
 
Zobaczyliśmy dwa studia. Dwa światyi dwa oblicza.
Jedno - eleganckie, nowoczesne bardzo przyjazne. Ludzi rozluźnionych, radosnych. Ludzi znanych i rozpoznawalnych. Takich „naszych”, swojskich -  celebrytów, polityków, sportowców, artystów – same gwiazdy, same sławy, same „gadające geby” ze znajomością tematów w detalach . I jednocześnie aktorów grających do różnych ról w zależności od sprzyjającej koniunktury. Pajaców i błaznów. A najbardziej chyba clownów, których nawet jak się kopnie w 4 litery to się co najwyżej roześmieją – w końcu za to im się płaci.
 
W drugim studiu, w Katowicach – sala w połowie zapełniona  ludźmi  zamyślonymi, pełnymi skupienia , sprawiającymi wrażenie powagi . 
 
I tylko jak to się ma, … do tych pustych krzeseł w studiu, gdy od południa tłum ludzi okupował gmach w którym odbyło się to show? ( w Katowickim radiu od południa opisywano wielką kolejkę chętnych…) Czyżby tylko wybrani mieli prawo do „otwartego”  testu ? Czyżby na castingu przed wejściem udzielali niewłaściwych odpowiedzi ? A może byli zbyt emocjonalnie nastawieni ? Nie wiem…
I te pytania.. Tak naprawdę dla kogo? Głupotki, anegdotki, pierdółki. Oni chcą nam spłaszczyć , ośmieszyć, wyszydzić, zminimalizować tamten  straszny czas. A nasi politycy nawet Ci z prawicy dają na to zgodę.
 
A może by tak pytanie jak to było z płotem Wałęsy, jak to było ze zwolnieniem Komorowskiego, jak to było z napisaniem książki w celi przez Michnika, jak to było z tymi samo-pobiciami, samobójstwami księży i ludzi opozycji, jak i ilu się samo-potopiło, i tak dalej i tak dalej…
 
A może jak to się czuło strach idąc wieczorem do akademika  z plecakiem ulotek na plecach, jak bardzo przyjemnie biegło się „ścieżką zdrowia” , jak smakował w celi papieros podarowany przez starego grypsiarza, bo on też „był przeciw” i szanował człowieka co nie bał się komuny ?
 
A może jak to jest dziś, kiedy te same gęby jak Urban z Jaruzelskim i Kiszczakiem pija szampana, a człowiek któremu zmarnowali wtedy życie ma 400 zł renty za połamane nogi , bo emerytury nie ma – bo za kiepską miał prace, mimo wykształcenia i wiedzy…
 
Czy normalny człowiek brałby na poważnie udział w „rechotliwym” teście w dzień przed wybuchem Powstania Warszawskiego ? A może dzień przed 1 września ? To jeszcze może pytania z anegdot o Mołotowie i Stalinie przed rocznicą Katyńską ?!
 
 Ja wiem, ze nie ma tak , że są tylko łzy, strach i terror. Ja wiem, że można w strasznych czasach się śmiać , tańczyć, można  nawet znaleźć radość i piękne chwile , a czasami i wielkie uczucie.
Ale te chwile są okupione rozpaczą i łzami. Te chwile są kradzione.
Stan Wojenny , to nie kabaret. Stan Wojenny to nie humoreski miedzy Laskowikiem a Smoleniem. To nie dowcipy o Urbanie i jego uszach. To był ciężki, upiorny czas dla normalnego człowieka.
 
To czas gdy wszystko wywróciło się do góry nogami. To czas , gdy ludziom zabrano respirator. Oni już nie oddychali – mieli głęboki oddech  , wdech wolności w poprzedzających miesiącach, i nagle im to zabrano .
Bo  jak tu oddychać ? Oparami gazu, nędzy, strachu, bez siły, bez nadziei ?
To był czas, gdy starzy, młodzi, dzieci marzli na mrozie w poszukiwaniu najpotrzebniejszych rzeczy. W kolejkach za chlebem, mydłem, za wszystkim. To czas, gdy wywlekano – „zapraszano”  zaangażowanych do miejsca odosobnienia. I wcale nie chodziło o klasztorne skupienie i nie o wczasy w leśnej głuszy dla poprawy nastroju.
 
To był czas gdy jedni lądowali w zapleśniałej cali, a inni „integrowali” się w obiektach wczasowych.   Dużo można pisać o tamtych czasach. I wiele jest pytań, na które brak odpowiedzi.
 
 „Ja byłam dzieckiem. Mogę opisać tylko to co widziałam. Strach w oczach moich rodziców. Niezrozumiałe dla mnie ruchy, palenie w wielkim popłochu jakiś papierów nad muszlą w-c. Drżącymi rękoma, jak u osób z Parkinsonem wyciąganie taśm z kaset magnetofonowych . I niby cichutkie, ale ostre , syczące słowa „ będzie dobrze”. A w oczach niepewność, bo nikt nie wie przecież,  ile prawdy jest w tym co powiedzieli.”( Szuanna …)
 
Ja to wszystko pamiętam. I dzisiaj obraża to mnie to cukierkowate show, które zrobiła nam telewizja. 
Obraża moją pamięć. Oglądając tą marna farsę zastanawiam się ile w tym jest kolorowego show, a ile przemyślanej propagandy?
 
Pytam się Was - czy jest ktoś na tyle odważny, aby 31 sierpnia zrobić takie same show o II wojnie światowej ? A może iść krok dalej i zrobić wielkie show o 5-letnim kacecie w Auschwitz w wigilie wyzwolenia Oświęcimia ?
Niby nic, każdy wie, że przecież i tam ludzie się kochali, mieli swoje radości i zwycięstwa, podobno nawet żartowali by nie zwariować… . Wiem to bluźnierstwo !  Ale inaczej jak Was ruszyć ? Jak zmusić do zrozumienia, że nie wszystko można ?!
 
Dla mnie bluźnierstwem jest właśnie to coś , co dzisiaj zrobiono. Za rok, w przerwach wystąpi Pani Urbańska na rurze z gadem na biodrach , a Pan Hołdys odśpiewa „ Autobiografię” w wersji dla gejów. Pani  Kora powiesi religijny obrazek na swoim pudelku i opowie, że wtedy była zmuszana by chodzić do kościoła i występować dla „moherów”. A w  kolejnym roku poseł Biedroń opowie nam o głęboko zakonspirowanych związkach solidarnych gejów noszących bibułe w spodniach dla niepoznaki. A i być może , że Pani …khe, khe ( przepraszam odkrztuszę  Grodzka wspomni z entuzjazmem , jak to Panu Bolkowi pomagały celowo i świadomie zakonspirowane „kobiety” w przebraniu.
 
Co to w ogóle miało być ? „Poziomki” w czerwonym kisielu ?!
 
I jeszcze ten tytuł  - 586 dni trwał Stan Wojenny. Dla mnie i dla wielu ni ebyły to dni pełne humoru i usmiechu. Wprost odwrotnie.