Finanse publiczne

EUROcrash
Strefa euro może się rozpaść w ciągu dwóch lat , twierdzi Nouriel Roubini, ekonomista, który przewidział kryzys. Tymczasem polski rząd niezrażony niczym snuje kolejne palny wejścia do strefy, żonglując datą przystąpienia z dezynwolturą konika polnego.

Ładiporządek
Za PRL-u karierę robiło słowo”normalizacja”. Po każdym wybuchu niezadowolenia obywateli , władze używając aparatu represji przywracały „ ładiporządek” oraz zaprowadzały „normalizację” kraju. Naród popadał w letarg, a rządzący nadal robili co chcieli. Wczoraj w godzinach popołudniowych media doniosły, że pani wiceminister finansów zamierza złożyć rezygnację, bo jej szef, Jan Vincent Bez PESEL, łże ,a kraj stoi nad przepaścią. Dziś znów zapanował „ładiporządek”.

Pudrowanie gangreny
Tak najkrócej można określić najnowszą propozycje rządu. Chodzi o fatalny stan polskich finansów publicznych. W ustawie budżetowej mamy zapisany deficyt , który w roku 2010 zbliży się do granicy drugiego progu ostrożnościowego czyli 55% PKB. Tyle oficjalne dane.

Budżet jak kryminał
W życiu nie sądziłam , że coś takiego jak nudna plątanina liczb mnie zafascynuje. A jednak, człowiek uczy się do końca życia. Okazuje się, ze dla mnie, miłośniczki dobrego suspensu, tegoroczne sztuki okołodużetowe ulubionego ministra obecnego rządu, będą jak zagadki rozwiązywane przez Herculesa Poirot.

Krzysztof Rybiński zamiast Palikota.
W dzisiejszej Rzepie Marek Migalski definiuje zjawisko palikotyzacji przestrzeni publicystycznej w oparciu o swoje blogereskie doświadczenia. Mówi między innymi tak:
“Uderzając w Palikota, chcę się zachować rycersko, bronić tych, których on szkaluje. W tyle głowy jest jednak kalkulacja, że mnie się to po prostu politycznie opłaca. Bo gdy podejmę merytoryczny trud rozjechania żałosnego dorobku komisji „Przyjazne państwo“, to dosłownie żaden dziennikarz się tym nie zainteresuje. Jeśli walnę w Palikota, mówiąc o tym, że chętnie dałbym mu po ryju, gdybym był mężem Nelli Rokity, to mam darmowe 10 minut w mediach.”

Hiobowe wieści czyli rzecz o funkcjonalnym analfabetyźmie
Nie powiem bym osłupiała dokonując dzisiejszego przeglądu prasy, bo nasze media zdążyły mnie już niejednym zaskoczyć. Muszę przyznać, że ten tytuł na portalu onet.pl był jednak mocnym akcentem: “Hiobowe wieści dla Polaków - nikt się tego nie spodziewał”. Jest to utrzymana w alarmistycznym tonie informacja, o przekroczeniu przez nasz sektor finansów publicznych 2-go progu ostrożnościowego deficytu budżetowego wynoszącego 55% PKB. Czy ktoś słyszał, albo natknął się w mediach na informację, o przekroczeniu 1-szego progu 50%?

Balansując na progu
Chodzi oczywiście o próg 55% deficytu finansów publicznych czyli tzw. drugi próg ostrożnościowy wymyślony przez ustawodawcę, by okiełznać polityków szastających publicznym groszem.

