Klęska w prime time

Debata przedwyborcza, w czasie której premier miał zmiażdżyć stoczniowych związkowców okazała się medialną klapą. Nie dopisali uczestnicy, nie dopisała też widownia. To, że na sPOtkanie nie przybyli związkowcy nie aż jest tak bolesne, jak fakt, że mało który z telewidzów chciał oglądać POpis retoryki w wykonaniu tego najlepszego z pierwszych sekretarzy.
Według danych firm telemetrycznych na 4 kanałach debatę oglądało w sumie około 2,3 miliona osób. W tym samym czasie w innych stacjach królowały seriale, które z wypiekami na twarzy oglądało około 11 milionów ludzi. POlitbiuro wyraża zaniePOkojenie tak małym zainteresowaniem osobą towarzysza Tuska, sukcesami Partii i walką z kaczyzmem.
- POlitruk's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać



debatę oglądało
w sumie około 2,3 miliona osób.
Uuu, to kiepściutko. Ja myślę, że za komuny, to więcej widzów obraz kontrolny miało na ekranie, jak przysnęli i zapomnieli wyłączyć telewizor...
Pozdrawiam!
Ob. Rzepko. Naród woli "Barwy szczęścia" od PRemiera.
I to jest skandal. Wokół tyle szczęścia i dobrobytu, a oni nie chcą oglądać jak to w kampanii wyborczej towarzysz Tusk miażdży kaczystowskich stoczniowców logiką partyjnego argumentu.
POlitruk
Barwy szczęścia, Barwy miłości, barwy Platformy. W czarnych barwach to wszystko widzę...
Pozdrawiam