Czytanie szkodzi na głowę?

Ostatnio zaczyna rozsypywać się w gruzy teza, którą od młodości wpajali mi moi rodzice i dziadkowie, a mianowicie teza że od czytania dużej ilości książek człowiek staję się mądrzejszy. Niewielkie wątpliwości zaczęły kiełkować w mojej głowie już w chwili, w której dowiedziałem się że poseł Palikot jest „znawcą i miłośnikiem Gombrowicza”. No bo jeśli jest „znawcą i miłośnikiem” to ani chybi że go pewnie dużo czytał. Może nawet sporą część ze zrozumieniem?
Ale szybko się z tego niemiłego dysonansu otrząsnąłem bo przypomniałem sobie słynną ludową sentencję o regule i wyjątkach. I tak uspokojony powróciłem do swoich lektur, wiedząc że nie dość że nic mi od nich nie grozi, to może mnie one nawet troszeczkę podźwigną na wyższy intelektualnie poziom?
I czytałbym sobie te swoje ulubione książki beztrosko dalej, aż tu jakieś złe licho mnie podkusiło żeby sobie pooglądać w telewizji jak to wesoła gromadka posłów z Sejmowej Komisji Cmentarnej bierze w krzyżowy ogień delikatnie podchwytliwych pytań umalowanego jak tania ladacznica posła Chlebowskiego.
I w pewnym momencie tego swojego show poseł Chlebowski uznał za stosowne pochwalić się przed telewidzami a więc w tym momencie i mną, tym że czyta dużo książek, i to nie byle jakich książek, ale specjalnie to sobie upodobał książki Kena Folleta.
Masz ci los – kolejny erudyta!
Zmroziło mnie!
Więc jednak. Jednak czytanie niektórym szkodzi – i to ewidentnie szkodzi na głowę. Boże, ale może nie wszystkim? Może tylko niektórym?
W tym momencie przypomniało mi się co Oleksy powiedział Gudzowatemu i troszkę się uspokoiłem – on temu Gudzowatemu powiedział coś takiego:
„- teraz to ja zamierzam dużo czytać, bo chcę być ostry jak brzytwa”.
Widać różni ludzie różnie reagują. Łysy coś przeczyta i jest ostry ja brzytwa, a człowiek o żółtych włosach poczyta sobie Folleta i jest cienki jak igła.
- Nygus's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
- Feed: How the West Was Won
- Original article


Czytanie czasem szkodzi, bo zależy co się czyta
i jakie ma się do tego podejście. Gdy na niemieckich uniwersytetach naczytali się z uwielbieniem Marksa i Trockiego to potem strzelali do ludzi. Teraz robią o nich filmy. ciekawe co czyta Drzewiecki. Miałem kiedyś broszurkę Kotańskiego o metodach stosowanych przez Monar. Jakby potrzebował, mogę poszperać w piwnicy.
@Bernard
No tak, samo czytanie nie zwalnia jeszcze z myślenia.
Bo gdyby zwalniało to niektórzy próbowali by rozmawiać ze świniami po lekturze "Folwarku zwierzęcego". Pewnie by się ten zbiór nakładał na zbiór tych, którzy wzięli "Kapitał" Marksa na poważnie.
ciekawe co czyta Drzewiecki.
Kamasutrę czyta, musi przecież dbać o dobre stosunki z mafią
pozdro
@Kryska
Kamasutra chyba jest w tych kręgach nieznana.
Oni się raczej zaczytywali w "Miłość w czasach zarazy".
Nygusie
Bardzo ciekawie Zbycho wybrał.
Ken Follett o swojej książce "Papierowe pieniądze":
"Chodziło mi bowiem o pokazanie, w jaki sposób korupcja ogarnia świat przestępczy, elity finansowe i dziennikarskie, i stwarza wzajemne powiązania."
I jesteśmy w domciu. Wszystkiemu winny Follett ;)
Pozdrawiam
Nygusie
Follet jest fajny,ale się Chlebkowi może spiskowo coś w głowie pomieszać.
Co do makijażu.To chyba jakaś maść przeciw potceniu.
Człowiek pocący się wygląda bardzo niewiarygodnie:)