Strona główna

Menu portalu

  • Blogi
  • Reportaże
  • Wywiady
  • Filmy
  • Galerie satyryczne
  • Recenzje
  • Forum
  • O portalu
Strona główna Blogi Nygus's blog

Logowanie

  • Utwórz nowe konto
  • Prześlij nowe hasło

Zapraszamy do dyskusji

Wystarczy założyć konto

Zobacz także:

  • Zielona mapka
  • Z duchem czasu
  • O pożytkach z afery hazardowej

Ten Tym i tamten Tym, czyli nie wszystkie Ryśki to fajne chłopaki.

Portret użytkownika Nygus
Nygus, pon., 21/12/2009 - 17:17

Na początek dwa małe wyznania wyjaśniające: po pierwsze, ten tekst nie będzie o Ryszardzie Sobiesiaku choć jak sugeruję fragment tytułu mógłby być, a po drugie: chciałem na wstępie ogłosić że nie chadzam do kina na polskie filmy.
Programowo i od lat.
Nie pamiętam już od ilu lat, ale można przyjąć że w zaokrągleniu od `89 roku. Ta wbrew pozorom nieistotna deklaracja sporo jednak wyjaśnia, bo dzisiaj chcę się zająć osobą, którą być może już absolutnie nie warto się zajmować, ale ponieważ nie chadzam - jak już wcześniej napisałem - do kina na polskie filmy, to i nie miałem okazji zapoznać się wcześniej z wykwitem reżyserskim Stanisława Tyma zatytułowanym „Ryś”.
Okazji aby poobcować z tym dziełem filmowym dostarczyła mi przedwczoraj telewizja i był to jeszcze jeden dowód na to że decyzja podjęta dawno, dawno temu była wyjątkowo słuszna i wciąż z mojego punktu widzenia warto przy niej trwać. Napisałem „poobcować” nieprzypadkowo, ponieważ nie wytrzymałem całości filmu. Myślę że to co widziałem to było około 50% - maksymalnie 60% - nakręconego materiału, ale i tak wystarczająco dużo aby znowu ze smutkiem skonstatować że wciąż w „wolnej Polsce” nie umiemy kręcić filmów. Praca kamerzysty, dźwięk, aktorstwo, muzyka, montaż, scenariusz i wszystko inne było tam tak totalnie do dupy że aż się chciało płakać. Potrafią Czesi, potrafią Rosjanie, potrafią Łotysze i nawet Mongolia potrafi, tylko u nas nikt nie potrafi nakręcić dobrze warsztatowo filmu - że o tzw. wartościach artystycznych z litości nie wspomnę - choć podobno mamy „prężne środowisko filmowe”, coroczny festiwal filmów „na światowym poziomie” i różne klawe instytucję pod tak bardzo poważnymi nazwami jak: Polski Instytut Sztuki Filmowej, Stowarzyszenie Filmowców Polskich czy Komitet Kinematografii w których jak znam życie (sorry, nie chce mi się sprawdzać) na pewno brylują Wajda z Kutzem albo Kutz z Wajdą.
Trudno, można z tym żyć, tak jak można żyć bez dobrej drużyny piłki kopanej mając za to „prężny PZPN”.
Filmu streszczać nie będę, raz że nie ma co streszczać, dwa że pewnie każdy kto to czyta widział z niego więcej niż ja, a trzy że cały ten wstęp o „Rysiu” był mi potrzebny tylko jako dobry materiał wyjściowy aby zająć się spiritus movens tego filmowego przedsięwzięcia czyli osobą Stanisława Tyma.
I nawet nie chodzi tu o to żeby się zająć samym Tymem jako takim, ale Tymem jako pewnym charakterystycznym zjawiskiem w Polskiej rzeczywistości po `89 roku, a właściwie to jeszcze szerzej: niekoherentnością niektórych życiorysów z czasów PRL-u w czasach neoPRL-u.
Bo mamy oto z jednej strony Stanisława Tyma twórcę słynnego skeczu wystawianego przez artystów Dudka o tym jak to dwóch hydraulików (genialny tandem: Kobuszewski/ Gołas) gnoi zahukanego inteligencika (równie genialny Michnikowski), Tyma – autora tekstów do kabaretu Owca z cudowną postacią jego twórcy ś.p. Jerzym Dobrowolskim, Tyma scenarzystę filmów ś.p. Barei i Tyma reżysera i tekściarza legendarnego STS-u. Jednym słowem Tyma, który jak mało kto potrafił nam w latach najbardziej przaśnej komuny celnie, inteligentnie i bezkompromisowo ją obśmiać.

Ale jest też inny Tym, facet, który przyłącza się do bezprzykładnej nagonki na legalnie wybrany w demokratycznych wyborach Rząd, obśmiewa ostrzem swojej satyry urzędującego Premiera i urzędującego Prezydenta, ministra edukacji i panią minister sportu, broni skorumpowanego lekarza na którym ciążą najpoważniejsze zarzuty aby dokopać urzędującemu ministrowi sprawiedliwości, jednym słowem: oddaję (raczej trwoni) cały swój talent w służbie jednej opcji i pomaga tej jednej, konkretnej opcji zdobyć władzę, po czym… znika?
Tak to może nawet pozornie wyglądać, ale nie, nie znika. Zarabia pisaniem pamfletów w „tygodniku opinii” - tym samym, który wystawia paszporty naszym aspirującym inteligentom. Ale nie szuka już rozgłosu, nie bierze się za rzeczy wielkie. Zadowala się rzeczami małymi – można nawet powiedzieć że nasz Tym sobie „przycupnął”. Nie robi już wielkich antykaczystowskich demonstracji, nie kręci już zaangażowanych w walkę z pis-em sequeli, chyba nawet stara się unikać telewizji i tylko czasem odda pojedynczy strzał w kierunku jaki mu jego obecny, moralny żyrokompas wskaże: na przykład w stronę byłego już szefa CBA.
Właściwie to wszystko nawet ma jakiś groteskowy sens, tylko… szkoda tamtego Tyma. Bo właściwie to tak sobie myślę że w moich oczach jest dwóch osobników o tym samym nazwisku i tej samej (choć mocno postarzałej) fizys. Tamten inteligentny i dowcipny „mój” Tym, z którego się śmiałem do łez i którego talenty szczerze podziwiałem oraz Tym dzisiejszy - żałosny, stary satyr, który oddał się na służbę jednej opcji politycznej i stara się za wszelką cenę wykrzesać z siebie choć ułamek tej cudownej i lekkiej ironii ale z każdą kolejną, nieudaną próbą niszczy coraz bardziej nimb tego starego, dobrego Tyma. Nie zostało już wiele do zniszczenia i tylko się tak teraz zastanawiam nad nurtującym mnie pytaniem: dlaczego?
I ile bym nie kluczył próbując odegnać od siebie uparcie powracającą myśl, to jednak za każdym razem nasuwa mi się tylko jedna odpowiedź: takie przeobrażenie inteligentnego bądź co bądź człowieka może wywołać tylko jedno uczucie: strach.
Przed czym?
Przed przeszłością? Przed przyszłością?
Przed jednym i drugim?

  • Nygus's blog
  • Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
  • Feed: How the West Was Won
  • Original article

Tym, jak

Polonez, pon., 21/12/2009 - 20:46

wielu jemu podobnych zeszmaciło się, poszło na kolaborację.
Film "Ryś" robiony naprędce, miał być satyrą na rząd PiS. Ale nie przetrwał próby czasu. Po dwóch latach okazało się, że bohaterzy
filmu pasują jak ulał do PO.
Widziałem ten film.
I jakoś mi Tego Tyma nie szkoda.

Polonez

  • Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
Portret użytkownika Bernard

Jeśli jesteśmy przy filmach polskich i Tymie

Bernard, pon., 21/12/2009 - 21:17

to jedna kultowa scena z filmu pewnego agenta:

  • Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
Portret użytkownika Nygus

@Polonez

Nygus, pon., 21/12/2009 - 21:45

Właśnie. Strasznie dużo pisania z mojej strony, a celna i krótka recenzja z Twojej. Tak to właśnie - wbrew zamierzeniom chyba - Tym razem mu wyszło.

  • Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
Portret użytkownika Nygus

@Bernard

Nygus, pon., 21/12/2009 - 21:56

Ciekawa sprawa i nie wiem ile w tym prawdy, ale podobno ten "Rejs" jakim go znamy to tak naprawdę film zrobiony niejako do spółki z cenzurą. Podobno właściwy film był taki bardziej linearny i miał całkiem konkretną fabułę, ale jakiś zapalczywy cenzor pochlastał ten film w taki sposób że zostały z niego tylko te luźno ze sobą powiązane "etiudki" . Piwowski nie miał już do tego co zostało serca i powziął decyzję że film pójdzie tak jak został po ingerencjach ludzi z Mysiej. I tak nożyczki cenzury sprawiły że całość nabrała wymiar takiej surrealistycznej ballady filmowej o wycieczce statkiem po Wiśle, a widzowie dopowiedzieli sobie to co chcieli w ramach wyczytywania między wierszami ukrytych znaczeń. Słyszałem o tym już bardzo dawno temu, ale kiedy objawiła się sprawa kapowania Piwowskiego na kolegów to zacząłem w to wierzyć.
Jak tam było, tak było, ale kilka scen z "Rejsu" przeszło na trwałe do historii polskiego kina.
No i właśnie: pomimo wszystko kiedyś można było nakręcić kilka dobrych filmów. Pomimo Mysiej, komuchów, braku wszystkiego i całego tego soc-dziadostwa.

  • Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
Portret użytkownika Rzepka

Nygusie

Rzepka, pon., 21/12/2009 - 22:04

Podobnie czuję. Choć Tym chyba zawsze miał poglądy bliskie środowiskom liberalnym, tylko dawniej mało kto zwracał w ogóle uwagę na takie "szczegóły" u artystów, bo przecież prawie wszyscy byli jakoś tam przeciwko komunie. Wcześniej nie było takiej polaryzacji społecznej, to się uwidoczniło dopiero w 2005 roku.I wtedy okazało się tak naprawdę kto jest kim.

Kiedy od dziesiątków lat funkcjonuje się w jakimś środowisku, to trudno tak nagle się od niego oderwać, zmienić poglądy, przejść na tę drugą stronę.Do tego trzeba odwagi i mało kogo na to stać. Nie trzeba dodawać, że wiązałoby się to z wyobcowaniem, skazaniem własnej twórczości na niszę lub wręcz na niebyt.To jest chyba przypadłość Stanisława Tyma i myślę, że nie tylko jego. Więc tworzy to, czego od niego oczekuje jego środowisko, bo dzięki temu jakoś tam w tym życiu na starość funkcjonuje. A że twórczość Tyma teraz marna - to pewnie dlatego, że ta strona rzeczywistości z której chce drwić, mało mu inspiracji przynosi. Gdyby wziął się za drugą stronę, pewnie byłoby lepiej, być może nawet tak, jak za komuny. Ale jak widać nie chce - jego problem.

Ja akurat Stanisława Tyma jakoś specjalnie nie potępiam, na co dzień jest przemiłym człowiekiem. W zeszłym roku wykryto u niego groźną chorobę, którą m.in. dzięki pogodzie ducha, mam nadzieję pokonał na dobre. Filmu "Ryś" nie oglądałem i nie mam zamiaru oglądać, bo co nieco o nim słyszałem i nie chcę się denerwować. Wolę pamiętać Tyma z jego dawnych, tych najlepszych lat.

Pozdrawiam

  • Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
Portret użytkownika Nygus

@Rzepka

Nygus, pon., 21/12/2009 - 22:33

Potępiam to może za mocne słowo, ale ilekroć przytrafia mi się taki casus jak ten właśnie, tylekroć mi żal życiowego dorobku. Bo ja Tyma kiedyś naprawdę bardzo lubiłem. I żal mi tego że w kilkanaście miesięcy przepuścił taki kapitał nagromadzony przez całe długie życie. Ja wiem że to pewnie dalej jest miły gość, ale nie wszystko tłumaczy fakt że "jeść trzeba". Polecam Ci wywiad z Mariuszem Kociniakiem (pierwszy wywiad Kociniaka udzielony od 50 lat!) w najnowszym "Zwierciadle". Nigdy bym na niego nie wpadł bo nie lubię tych kolorowych gazet dla kobiet, ale żona mi go podsunęła. Właśnie ten przeczytany wywiad i zaraz potem ta emisja "Rysia" skłoniła mnie do napisania tego tekstu.
Dwie postawy - zawsze jest jakiś wybór.
A Tym? Przecież jest zbyt inteligentny żeby nie widzieć co firmował swoim nazwiskiem. Ja już nawet nie chcę żeby on się teraz kajał że poparł tych popaprańców, ale żeby się chociaż jakoś lekko zdystansował. Ale on brnie nadal, choć teraz przecież nawet największy leming widzi że to wszystko lipa.
Szkoda mi tamtego Tyma, a temu dzisiejszemu życzę zdrowia. I długiego życia bo jest co przemyśleć.

  • Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
Portret użytkownika Rzepka

Nygusie,

Rzepka, pon., 21/12/2009 - 22:36

jeśli Marian Kociniak udzielił wywiadu, to rzeczywiście jest sensacja. Jak znajdę - przeczytam. Dzięki :)

  • Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

Nygus, Rzepka

Kisiel, pon., 21/12/2009 - 23:48

1. Rejs został zapodany władzom w scenariuszu, jako film o osiągnięciach Polski Ludowej. Tytułowy rejs stateczkiem po Wiśle miał pokazywać kwitnącą socjalistyczną ojczyznę. Dzięki temu projekt został zatwierdzony. A wyszło, co wyszło. :)

2. Marian Kociniak wystąpił ostatnio w porannym programie TVP "Kawa czy herbata" (10 grudnia z okazji 50-lecia kariery aktorskiej).

3. Dwa, cztery lata temu dla ludzi takich jak Tym PiS i Kaczyńscy to była neokomuna, katobolszewia jak oni to ujmują. Dziś może niektórzy już trochę przejrzeli na oczy i nie są takimi gorącymi zwolennikami Donka i jego kamaryli, tym niemniej sympatią do "kaczorów" na pewno nie zapałali.

pozdr.

  • Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
Portret użytkownika Nygus

@Kisiel @ Rzepka

Nygus, wt., 22/12/2009 - 00:32

Katobolszewia!
Boże drogi, kto im wymyśla te określenia? :-)
***********
A co do tego wywiadu M.Kociniaka - on tam dosyć się mocno obnażył ze swoich różnych słabości, ale z tego szczerego mówienia o sobie wychodzi jednak na końcu jako człowiek w pewien sposób nieugięty. Życie go nie głaskało, nie miał z górki i zawodowo i bytowo. Był taki moment kiedy wszyscy bliscy mu umierali rok w rok - stracił w trzy lata ojca, matkę i rodzoną siostrę - ale pomimo tych wszystkich ciosów od losu pewnych granic nie przekraczał nigdy. Warto przeczytać, żeby się odtruć od tego całego zgniłego relatywizowania wszystkiego wokoło. Dobrze że są i tacy ludzie. Mało, ale są.

  • Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
Portret użytkownika Bernard

Ten wywiad z Kociniakiem tylko w wersji papierowej?

Bernard, wt., 22/12/2009 - 00:42

Zwierciadło kiedyś miewałem w ręku ze wzgledu na dołączane filmy. Nie wiem jak teraz, ale i filmy i sama gazeta w miarę trzymały poziom, zwłaszcza na tle. Ciekawostka - właścicielem Zwierciadła był któryś ze współwłaścicieli J&S jeśli dobrze pamiętam, więc konotacje takie sobie.

pozdrawiam

  • Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
Portret użytkownika Nygus

@Bernard

Nygus, wt., 22/12/2009 - 01:16

Chyba tylko na papierze bo na stronach www "Zwierciadła" nie ma tego wywiadu.

  • Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
Portret użytkownika Rzepka

Trochę o "Rejsie"

Rzepka, wt., 22/12/2009 - 03:48

http://merlin.pl/HTML/83-7337-189-3.html

  • Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
Portret użytkownika Cezary Czerwiński

mnie też szkoda Tyma

Cezary Czerwiński, wt., 22/12/2009 - 13:47

nie zwracam na niego już uwagi, bo zawiodłem się na nim kilka lat temu.

Do miłego

  • Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

RoopleTheme