Strona główna

Menu portalu

  • Strona główna
  • Satyrykon
  • Filmoteka
  • Forum
  • O portalu
Strona główna Blogi Dariusz Zalewski's blog

Zapraszamy do dyskusji

Wystarczy założyć konto

Logowanie

  • Utwórz nowe konto
  • Prześlij nowe hasło

Zobacz także:

  • W oczekiwaniu na Stalino-Hitlerka
  • „Katolicka hipokryzja”
  • Happy Halloween

Zombie, czyli ani katolik, ani ateista

Dariusz Zalewski, śr., 16/09/2009 - 20:25

Przed kilku laty wpadła mi w ręce prasowa relacja z młodzieżowego programu w jednej z telewizyjnych stacji zachodnich. Jak to w takim programie bywa młódź prowadzila spontaniczne dyskusje, siląc się na nowoczesność i oryginalność myślenia. W pewnym momencie – chyba w celu ożywienia programu - dziatwa zadzwoniła do pewnego pastora z zapytaniem: co to jest chrześcijaństwo i w ogóle religia ?



Pastor najpierw sprawiał wrażenie, że nie jest pewny “czy żartują czy o drogę pytają?”. Gdy w końcu pojął, że te chodzące owoce systemu edukacyjno-medialnego nie stroją sobie z niego żartów, ale rzeczywiście łakną wiedzy, zlitował się nad bidulkami i jął im opowiadać o chrześcijaństwie. Wdzięczni słuchacze uważnie łowili każde słowo wypowiedziane przez gościa. W pewnym momencie wspomniał coś o przykazaniach. Młódź tedy ożywiła się nieco: “Jakie przykazania?”- zapytała chórem. Pastor wyliczał dziesięcioro przykazań, a dziatwa słuchała z rozdziawionymi gębami. Naprawdę jest coś takiego? - pytano. Gdy doszedł do “nie cudzołóż”. Dzieciarnia zawyła: “łoł!” Że to niby takie śmieszne, oryginalne czy co...



Przypomniałem sobie tamten tekst, gdy w połowie sierpnia natknąłem się w sieci na zdjęcie okienka zakładu kserograficznego, na którym pracownik nakleił karteczkę z napisem: “15 sierpnia zakład nieczynny z powodu jakiegoś święta. Prawdopodobnie koncertu Madonny.” Może to i śmieszne, ale przede wszystkim istotne jest to, że – o ile ten przypadek nie jest wyrafinowanym żartem – to ukrywa się za nim właśnie współczesny zombie – taki ani katolik, ani ateista.



Dlaczego nie katolik? Bo choć formalnie jest ochrzczony, bierzmowany, bierze ślub w Kościele, czasami nawet chodzi na Mszę św., to w rzeczywistości wiara go nie interesuje. Taki “żywy trup” katolicki. Tu ważna uwaga: jego formacji nie należy mylić z tą określaną niegdyś mianem katolicyzmu ludowego. Przedstawiciel tamtego katolicyzmu mimo wszystko odznaczał się jakąś formą pobożności i choć czasami miał poważne luki w wykształceniu religijnym, posiadał mimo wszystko zmysł katolicki (sensus catholicus) i naturalną pobożność. Jednak współczesny system oświatowy, plus media oraz dookolny świat nastawiony głównie na realizację potrzeb dwuotworowca (jeść i wydalać), całkowicie przykrył w omawianym typie dawną, naturalną pobożność.



Dla naszego zombie Kościół i Chrystus to abstrakty. Żyje w sposób totalnie wyjałowiony z kontekstu chrześcijańskiego. Jego myśli krążą głównie wokół tzw. miłości (pojmowanej romantyczno-seksualnie), zdobywania pieniądzy, niekiedy nawet atrakcyjnego wykształcenia, pracy, spotkań z kolegami i koleżankami oraz wymyślaniu wciąż nowych form rozrywki. Z reguły nie posiada wyższych potrzeb kulturalnych, choć spotykana bywa wersja z wyższym wykształceniem (ukulturalniona). Jednak wykształcenie nie wpływa specjalnie na jego kondycję duchową. Wiedzie wciąż żywot wegetatywno-zmysłowo-materialny, w pewnym sensie zbliżony do życia zwierzęcego, a zdobyte wiadomości filtruje tak, by miały charakter wyłącznie praktyczny. Wyższe życie duchowe jest mu praktycznie obce.



Dlatego też, podobnie jak zwierzęta, nie czuje potrzeby zadawania sobie pytań o charakterze metafizycznym: Bóg, prawda, kwestia życia po śmierci - w zasadzie nie pojawiają się na wierzchołku jego myśli i nie budzą większych emocji czy ciekawości. Istnieje mechanizm, który skutecznie spycha je w głąb psychiki. Omawiany typ przejawia jakiś pierwotny, zwierzęcy prymitywizm i duchowe zdziczenie połączoną niekiedy z wysublimowaną zidiociałością (nawet pomimo pozornego wykształcenia).



Jak nie katolik, to może ateista? Niestety. Trudno go porównywać także z klasycznym ateistą, gdyż spory światopoglądowe go nie obchodzą. Głównym rysem jego psychiki nie tyle jest antyklerykalizm czy ateizm, co totalna obojętność na problemy wiary czy niewiary. W przeciwieństwie do niego wojujący antyklerykałowie i ateiści raczej wadzą się z Bogiem, nieustannie mają przed oczami fundamentalne pytania i gdy nawet odpowiadają nań negatywnie, to jednak pytania ostateczne jakoś ich zajmują i niepokoją. Naszemu zombie – to wszystko jest obojętne.



Czy stanowi on istotny składnik populacji? Wydaje się, że z każdym rokiem jego znaczenie w społeczeństwie rośnie. Trudno to statystycznie ocenić. Problem polega na tym, że jest on permanentnie mylony z antyklerykałem, ateistą czy katolikiem letnio-ludowym i nie wyodrębnia się się w stosunku do niego specjalnej “taktyki” argumentacyjno-ewangelizacyjnej: ani w publicystyce, ani w katechezie.



Sposób docierania do niego nie powinien opierać się na wysublimowanych formach argumentacji, ale wymaga raczej czegoś, co można by nazwać budzeniem człowieczeństwa lub “egzorcyzmowaniem” duszy zwierzęcej. Dopiero obudzenie w ten sposób “wrażliwości metafizycznej” stworzy szansę na jakąkolwiek efektywną dyskusję.

  • Dariusz Zalewski's blog
  • Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
  • Feed: Dariusz Zalewski
  • Original article
Portret użytkownika nietoperz

Nie rozumiem

nietoperz, śr., 16/09/2009 - 20:39

powiem szczerze - wymiękłem - nie doczytałem do końca po cytacie:

Dla naszego zombie Kościół i Chrystus to abstrakty. Żyje w sposób totalnie wyjałowiony z kontekstu chrześcijańskiego.
===========================================================

A co nie wolno mu?

===========================================================
Dlatego też, podobnie jak zwierzęta, nie czuje potrzeby zadawania sobie pytań o charakterze metafizycznym: Bóg, prawda, kwestia życia po śmierci - w zasadzie nie pojawiają się na wierzchołku jego myśli i nie budzą większych emocji czy ciekawości. Istnieje mechanizm, który skutecznie spycha je w głąb psychiki. Omawiany typ przejawia jakiś pierwotny, zwierzęcy prymitywizm i duchowe zdziczenie połączoną niekiedy z wysublimowaną zidiociałością (nawet pomimo pozornego wykształcenia).
==========================================================
A musi zadawać pytania? Co to jest pozorne wykształcenie?

Może do obozu z nim - nie ma "prawidłowych" potrzeb, nie zadaje pytań itd.

Ein Reich, Ein Volk itd - to już było, może więcej tolerancji - RELIGIJNEJ TEŻ!!!

  • Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
Portret użytkownika Rzepka

Zombie

Rzepka, śr., 16/09/2009 - 22:37

czyli klasyczny leming ;)

Gratuluję tekstu!

Witam na naszym portalu i pozdarawiam

  • Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
Portret użytkownika yarrok

Autor

yarrok, czw., 17/09/2009 - 00:07

Model dość popularny... :)
Witamy na pokładzie.
Pozdrawiam.

  • Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

@nietoperz

Dariusz Zalewski, czw., 17/09/2009 - 16:01

Czy człowiek ma sobie stawiać podstawowe pytania? Pewnie nie musi. Ale ja bym takiemu nie dał dziecka pod opiekę. Leczyć bym się nie chciał u niego itd. Cywilizacji on nie zbuduje, to pewne.

Co to pozorne wykształcenie? Całkowicie praktyczne, bez zrozumienia podstawowych sensów i kontekstów. To ktoś kto nie zna np. mechanizmów życia społecznego i dlatego nic nie rozumie, choć mu się wydaje, że rozumie.

Co do tolerancji... Nieraz mi się oberwało od tolerancyjnych ateistów w sieci. Dlatego ta mowa o tolerancji, to nie do mnie.

www.edukacja21.blogspot.com

  • Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

@ Rzepka, yarrok

Dariusz Zalewski, czw., 17/09/2009 - 16:05

Witam również, dziękuję za dobre słowo.

www.edukacja21.blogspot.com

  • Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

RoopleTheme