Wspólnicy – współpracownicy
Kratiuk, Całus, Nawrocki działali w prominentnej kancelarii prawnej KNS obsługującej m.in. fundację Porozumienie bez Barier Jolanty Kwaśniewskiej. Ich kariery prawnicze i biznesowe nabrały rozpędu jeszcze w czasach PRL. Wszyscy oni byli zarejestrowani jako współpracownicy Służby Bezpieczeństwa – wynika z akt zgromadzonych w IPN
Aby zrozumieć związki między obecnymi wspólnikami, trzeba cofnąć się do czasów PRL, a więc na długo przedtem, nim Andrzej Całus, Andrzej Kratiuk i Ireneusz Nawrocki pracowali w kancelarii KNS i rozpoczęli działalność dla fundacji Porozumienie bez Barier Jolanty Kwaśniewskiej.
> Naukowcy z Ordynackiej
Jest rok 1958. Przed Andrzejem Całusem, starszym asystentem w katedrze Prawa Międzynarodowego Wydziału Handlu Zagranicznego SGPiS, pojawia się możliwość wyjazdu na stypendium doktoranckie do Niemiec Zachodnich (RFN). Chodziło o niemal roczny pobyt w Instytucie Prawno-Ekonomicznym w Saarbrücken. Uzyskanie stypendium wymagało odpowiedniego poparcia, Całusowi zapewnił je prof. Jerzy Langrod, sława w dziedzinie prawa międzynarodowego.
To wszystko wie już piszący raport o dokonanie werbunku Całusa kpt. Wydz. IV Dep. III, Jan Ornoch. Podkreśla aktywność asystenta SGPiS w Radzie Uczelnianej ZSP i jego kontakty z socjalistycznymi młodzieżówkami z RFN. Na kolejnej rozmowie Całusa z kpt. Ornochem obecny jest kpt. Stanisław Sławiński, z-ca naczelnika Wydz. IV Dep. III MSW.
Sławiński, późniejszy płk SB, w notatce ze spotkania w odniesieniu do Całusa używał jego imienia. Zapisał, że „Andrzej jest człowiekiem przychylnie ustosunkowanym do przemian zachodzących w kraju”.
W trakcie rozmowy „Andrzej wyraził chęć i zgodę na zebranie informacji dot. ruchu młodzieżowego w RFN. Chodziło nam o jeszcze […] bliższe rozpoznanie charakteru kontaktów prof. Langroda z polskimi naukowcami oraz zebranie szczegółowych informacji o działalności instytutu w Saarbrücken” – zapisał Sławiński.
Według późniejszego raportu opracowanego w 1959 r., pozyskany właśnie informator wyraził zgodę na pomoc dla SB. W dokumencie sygnowanym przez st. oficera operacyjnego Ornocha zapisano, że Całus wykonywał kolejne przydzielane zadania. Według raportu, przebywając w RFN, utrzymywał systematyczny kontakt z SB, a zdobywane dla niej informacje przekazywał, zachowując zasady konspiracji.
„Na polecenie Służby Bezpieczeństwa Całus przyjechał na festiwal wiedeński, wykazując przy tym dużo przedsiębiorczości i sprytu”. W toku „bezpośredniej współpracy okazał się bardzo zdyscyplinowany” – jak określił sporządzający notatkę. Ornoch chwalił Całusa, że za granicą podjął kontakt z londyńskimi redaktorami „Wici” i „Merkuriusza Polskiego”. „Przekazał wiele ciekawych informacji odnośnie działającego ośrodka studenckiego we Wiedniu” – odnotował Ornoch.
Z akt SB wynika, że Całus został zarejestrowany jako tajny współpracownik pod pseudonimem „Beta”. W doniesieniu z listopada 1960 r. „Beta” opisał oficerowi prowadzącemu szczegółowo prof. Langroda i innych znanych mu polskich uczonych. Przekazał też oficerowi prowadzącemu, że polski uczony Janusz Sach, którego poznał bliżej w Luksemburgu, nawiązał i pogłębiał kontakty z Amerykanami przebywającymi w instytucie naukowym księstwa. „Beta” zwracał uwagę, że Sach miał bardzo dobre relacje z kierownictwem tej placówki naukowej oraz że jest zastanawiająco uczynny – oferował m.in. pomoc Langrodowi w wydaniu w Polsce wspomnień wojennych dot. wojska polskiego za granicą. „Beta”, który odbył z prof. Langrodem wiele spotkań, dowiedział się, że ten pomaga w uzyskiwaniu przez polskich uczonych stypendiów za granicą. Z takiej pomocy skorzystał również on sam.
„Beta” przekazał także kpt. Ornochowi analizę organizacji życia studentów w RFN, opisał w niej pracę księży i pastorów niemieckich z młodzieżą. Oceniał, że liczna przynależność młodzieży niemieckiej do grup kościelnych nie wynika ze świadomych przekonań religijnych, lecz z panującej opinii, że „bez takiego związania nie ma się większych szans na awans społeczny, szczególnie jeśli się myśli o karierze w organach państwowych”.
Dokument z archiwów Wydz. IV Dep. III opracowany przez oficera Romaniuka w 1961 r. informuje, że „Beta” zbiera informacje o interesujących SB osobach, organizacjach i ośrodkach z krajów kapitalistycznych. „We współpracy z nami sumienny i zdyscyplinowany” – oceniał „Betę” Romaniuk. TW okazał się cennym źródłem wiedzy, który „przekazał szereg wartościowych informacji zwłaszcza odnośnie osób przebywających na emigracji, jak też związków i organizacji ośrodków naukowych istniejących w państwach kapitalistycznych”.
W marcu 1961 r. oficer prowadzący „Betę” otrzymał od niego kolejną szczegółową analizę, tym razem dotyczącą działalności Uniwersyteckiego Instytutu Badań Europejskich w Turynie. Zawierała ona przekrój osób studiujących oraz pracujących tam uczonych.
W maju 1966 r. sprawa o krypt. „Beta” zostaje złożona w archiwum. Powodem jest trudność dalszego zaangażowania się w zdobywanie wartościowych informacji ze strony „Bety”. Wyeliminowano go z „czynnej sieci agenturalnej”, bo poświęcił się pracy habilitacyjnej. To oznaczało ograniczenie jego kontaktów z osobami interesującymi SB.
Chcieliśmy zapytać Całusa o jego kontakty z bezpieką. – Nie będę o tym rozmawiał – rzucił zdenerwowany. – Niech pan sobie pisze, co pan tylko chce – dodał i przerwał rozmowę.
Andrzej Całus – dziś profesor zwyczajny SGH i UW, już w PRL odbywał staże w Luksemburgu, RFN i we Włoszech. Był pierwszym asystentem zatrudnionym w Katedrze Prawa Międzynarodowego na wydziale Handlu Zagranicznego SGPiS.
W 1975 r. objął kierownictwo Katedry. Jego pierwszym asystentem został Józef Oleksy. Całus w latach 1972–1981 był prodziekanem Wydziału Handlu Zagranicznego SGPiS, a w latach 1982–1986 prorektorem SGPiS. W 1981 r. ponownie objął kierownictwo Katedry Prawa Międzynarodowego. Zostali wówczas tam przyjęci m.in. Marek Szmelter i Andrzej Kratiuk – późniejsi wspólnicy z KNS. Obaj wraz z Oleksym zdobyli stopnie naukowe pod kierunkiem Całusa.
> Od bojówek SZSP do prestiżowego biznesu
W 1981 r. SB zamierzała zwerbować Ireneusza Nawrockiego zatrudnionego w Katedrze Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych SGPiS. Ów aktywista SZSP i PZPR zgłębiał tematykę EWG. Jednak ze względu na wysokie funkcje Nawrockiego w partyjnych organizacjach młodzieżowych oraz napiętą sytuację polityczną w kraju i środowisku studenckim szefowie wywiadu PRL nakazali odstąpić od werbunku. Do sprawy powrócono w 1985 r. w związku z informacją rezydentury w Waszyngtonie o pobycie Nawrockiego na stażu naukowym w USA i jego kontaktach z placówką. Jeszcze w tym samym roku, podczas pobytu Nawrockiego w kraju, przeprowadzono z nim rozmowę i formalnie zarejestrowano jako kontakt operacyjny „Kero” (w dokumentach SB w odniesieniu do Nawrockiego pojawia się również pseudonim „Nick”).
Sprawa znalazła się pod nadzorem zastępcy naczelnika Wydz. VIII wywiadu płk. Wiktora Borodzieja. „Kero” został pozyskany dla Wydz. VIII, zajmującego się wywiadem zagranicznym, przez oficera Tadeusza Szopskiego. Współpraca obejmowała pobyt „Kero” na uniwersytecie w Waszyngtonie w ramach stypendium Fulbrighta, które rozpoczął jeszcze w 1984 r.
Raport z lipca 1985 r. o zatwierdzenie dokonanego pozyskania Ireneusza Nawrockiego w charakterze kontaktu operacyjnego opisuje spotkanie z nim oficera Szopskiego, zawiera relację z przebiegu stażu w USA. Werbowany wyjaśnił, że ma możliwość zbierania materiałów w bibliotece Kongresu w Waszyngtonie. – Tam też gromadzi materiały do pracy doktorskiej na temat stosunków gospodarczych krajów wysoko rozwiniętych z państwami Trzeciego Świata. Posiadał też dostęp do dużych publikacji na temat EWG i polityki finansowej USA.
Esbek stwierdził, że wobec zbieżności zainteresowań zawodowych Nawrockiego z działalnością jednej z komórek MSW proponuje mu współpracę. Kandydat na współpracownika pytał „o cel i konkretne formy naszej współpracy, a także o ew. możliwości wspierania go w interesujących nas tematach materiałami źródłowymi” – zaznaczył Szopski. Po wskazaniu przez oficera bezpieki w rozmowie na „społeczną i patriotyczną wymowę współpracy z wywiadem PRL »Nick« przyjął postawioną mu propozycję. Decyzję podjęcia współpracy z naszą służbą potwierdził następnie podpisując zobowiązanie” – zapisał Szopski.
Podczas spotkania omówiono sposób łączności na terenie USA i pierwsze zadania do wykonania. W raporcie esbek przedstawiał Nawrockiego jako wyróżniającego się pracownika Katedry na SGPiS, posiadającego „dużo wartościowych kontaktów” wśród ekonomistów z krajów kapitalistycznych. „Pozwala to na uzyskiwanie od »Nika« wartościowych ocen, analiz i informacji z tematyki ekonomicznej w tym finansowej oraz naprowadzeń na osoby pozostające w naszym bezpośrednim zainteresowaniu” – pisał Szopski.
Wobec tego, że „Nick” już przekazywał materiały i informacje podczas pobytu na rocznym stypendium naukowym – na stażu w USA, a także realne perspektywy stworzenia z niego w kraju „wartościowego źródła informacji wywiadowczych”, Szopski wnosił o zatwierdzenie „Nicka” w charakterze kontaktu operacyjnego. Podczas tego spotkania werbowany podpisał dwa dokumenty – pierwszy o zachowaniu w tajemnicy faktu i treści rozmowy z pracownikiem Departamentu Zagranicznego MSW
Drugim dokumentem było zobowiązanie do współpracy. „Oświadczam, iż kierując się dobrem i pomyślnością Narodu Polskiego wyrażam dobrowolną zgodę na wykorzystywanie mnie, moich kwalifikacji zawodowych i znajomości międzynarodowej problematyki ekonomicznej przez Departament Zagraniczny MSW. Świadom poufności tej współpracy, zobowiązuję się zachować w tajemnicy wszelkie fakty z tym związane” – podpisał Nawrocki.
W lutym 1985 r. waszyngtoński rezydent wywiadu PRL o ps. „Task” przesłał do centrali w Warszawie materiały, które przyniósł mu „Kero”. Wśród nich charakterystyki osób, które spotkał on w Stanach.
„Kero” został wcześniej poinformowany, że wywiad PRL interesują tylko nieoficjalne lub trudno dostępne materiały. „To, co dostarczył, traktuję jako oznakę, że się nie przestraszył i podjął dialog” – chwalił „Task”.
Po przyjeździe do Polski „Kero” spotkał się jeszcze z por. Szopskim, któremu przekazał materiał dot. międzynarodowej konferencji, jaka miała miejsce na SGPiS. Materiał ten oficer prowadzący „Kero” przekazał Wydz. XVII wywiadu.
Bezpieka zamierzała ukierunkować dalej współpracę na kwestie ekonomiczne związane z Międzynarodowym Funduszem Walutowym i EWG. Jednak „Kero” „nie widząc możliwości awansu zawodowego i osobistego na uczelni zrezygnował z pracy w SGPiS”. Przeniósł się do firmy polonijnej PAAT. (W tej spółce ze szwedzkim kapitałem pracowała w tym czasie również Jolanta Kwaśniewska – przyp. red.).
SB zrezygnowała z kontaktów z „Kero”, gdyż nie wykazywał on już chęci dalszego dostarczania informacji. „Po upewnieniu się, że nie ma realnych przesłanek na zmianę powstałej sytuacji”, sprawę w 1987 r. złożono w archiwum Dep. I MSW.
Nie udało się nam skontaktować z Ireneuszem Nawrockim. Jego telefon milczał.
Ireneusz Nawrocki, w latach 70. szef SZSP w Warszawie, uchodzi za jednego z inspiratorów bojówek SZSP, które brutalnie przerywały zajęcia Latającego Uniwersytetu. W czasach III RP Nawrocki to przedsiębiorca znany z członkostwa w radach nadzorczych Hydrobudowy, spółki Korporacja Leasingowa, Marco LTD, PGE Polska Grupa Energetyczna SA, holdingu Polski Związek Motorowy, Supernovej Management SA, PZU Asset Managment SA, Zakładu Kadmu – Kadm-Oława, Centrozapu SA (do dnia dzisiejszego). Był też prezesem zarządu spółki Trinity Management, PZU Życie SA, Jupiter NFI SA. Obecnie jest także w radzie nadzorczej Platinum Hospital – spółki b. ministra Wiesława Kaczmarka.
> Pecunia non olet
Andrzej Kratiuk, trzeci wspólnik z kancelarii KNS, według dokumentów zgromadzonych w IPN został zarejestrowany jako kontakt operacyjny „Krystian” przez wywiad MSW w 1979 r. Wyjeżdżał wtedy na stypendium do RFN i podpisał tzw. deklarację wyjazdową. Zobowiązał się w niej do wykonywania zadań powierzonych przez MSW. Po powrocie – na początku lat 80. – został on przejęty przez Dep. II SB (kontrwywiad), a jego oficerem prowadzącym była Anna P. W tym czasie pojawił się też drugi pseudonim Kratiuka – „Krist”.
Miał on informować bezpiekę o swoich kolegach z organizacji studenckich. Opisywał nastroje na uczelni przed pielgrzymką Jana Pawła II w 1987 r. Przekazywane ustnie oficerowi prowadzącemu raporty były spisywane. Za wydajną współpracę przy sprawie dotyczącej rozpracowywania środowiska studenckiego o kryptonimie „Kuźnica” dostał od SB w styczniu 1988 r. serwis stołowy za 6050 zł (średnia pensja wynosiła 53 tys. zł).
Prawie 20 lat później sprawą kontaktów Kratiuka z SB zajęła się prokuratura. Zawiadomienie złożył przewodniczący Sejmowej komisji śledczej ds. Orlenu po tym, jak Kratiuk zeznając przed komisją, zaprzeczył, że był współpracownikiem służb specjalnych PRL.
W grudniu 2005 r. Prokuratura Okręgowa w Warszawie skierowała przeciwko Kratiukowi akt oskarżenia. Okazało się, że z zachowanych esbeckich akt osobowych wynika, iż od 2 lipca 1984 do 29 marca 1989 r. był zarejestrowany jako kontakt operacyjny o numerze 42847.
Andrzej Kratiuk sprawę nazwał „hucpą polityczną”.
– Od momentu skierowania aktu oskarżenia do sądu, czyli od 3,5 roku, nic się w tej sprawie nie dzieje. Nie kłamałem przed komisją śledczą, nie byłem współpracownikiem służb specjalnych PRL. A poza tym nie mam nic do powiedzenia – mówi „GP” Andrzej Kratiuk.
Andrzeja Kratiuka, prezesa rady Fundacji Porozumienie bez Barier Jolanty Kwaśniewskiej, zatrzymało w listopadzie 2008 r. Centralne Biuro Śledcze. Dziś ma prokuratorskie zarzuty prania brudnych pieniędzy i niegospodarności.
Dorota Kania, Maciej Marosz
- 's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

