Nie mogąc skontaktować się z panem Janeckim bezpośrednio, pozwoliłem sobie skorzystać z Pani zaproszenia, i zamieszczam pod Pani wpisem wiadomość dla red. Janeckiego:
______________________________________________________
List otwarty do redaktora Stanisława Janeckiego (całość do przeczytania na stronie Programu Trzeciego Polskiego Radia (forum "wokół Trójki")
Szanowny Panie.
Informuję Pana, że nie zgadzam się na Pański udział w niszczeniu Radiowej Trójki. Nie zgadzam się, żeby Pan zajmował miejsce dziennikarzy Trójkowych. Nie wierzę, że nie orientuje się Pan w sytuacji panującej dziś w rozgłośni, przekształcanej powoli ale systematycznie w "sobalowe radio” – nachalną, propagandową tubę polityków. Z pewnością Pan wie, że Jacek Sobala kontaktował się w sprawie pracy z wieloma dziennikarzami spoza Trójki, ale nie wszyscy zgodzili się na współpracę z nim.
Pan prezes Hasiński raczył w jednym z wywiadów oświadczyć, że posyła Sobalę do Trójki na wojnę. Nie minęło dużo czasu, i miejsce trzech dziennikarzy Trójkowych zajął jeden, za to posłuszny. Wkrótce zawieszony został kolejny dziennikarz - szef Związku Zawodowego, a na koniec jesteśmy świadkami desantu partyjnych politruków. Widok politruków wkraczających do studia na Myśliwieckiej, kiedy zawieszani są kolejni pracownicy Trójki, wywołał u mnie skojarzenie z „dziennikarzami” w mundurach, którzy się pojawili się w rozgłośniach 13 grudnia. Proszę mi powiedzieć, z kim panowie toczycie wojnę?
Zastanawiam się dla czego Pan nie mógł się zdobyć na odrobinę przyzwoitości , żeby się nie pchać w rozróbę w Polskim Radiu. Czyżby brakowało Panu pieniędzy na chleb, że godzi się Pan na współpracę z człowiekiem, który wyrzuca z pracy dziennikarzy, żeby zrobić Panu miejsce na antenie?
Nie sądzę żeby wysługiwanie się politykom w ten sposób , wpłynęło korzystnie na Pański wizerunek. Nie wierzy Pan? Proszę posłuchać, i poczytać co o pana występach w paśmie „trUjka po trzeciej” sądzą słuchacze (Słuchacze, a nie koledzy poklepujący Pana po plecach).
świadczy o tym, ze nie byli do końca pewni zachowania Czerskiej. Co więcej, wiedzieli, że Czerska wie co to znaczy atak medialny. Oszust najlepiej potrafi docenić kunszt innego oszusta...
Od pięciu lat trwa owocny sojusz ubekistanu z Czerską. Powinni już zacząć się martwić, gdyż zbyt dobrze im idzie. Musi to pęknąć, jak 2 i 2 to 4.
ale spod Berlina dywizje przerzucił na Daleki Wschód. Gdyby chciał "po drodze" zdobyć Helsinki to też nikt by go nie powstrzymał. A po Finlandii podobno jeździły łady, czy wołgi, w ramach współpracy gospodarczej. Ale w sumie ten haracz nie był tak wysoki jak koszt Polski czy Bałtów...
Ależ rządził, w trzech aż wcieleniach: "Cimoszewicz", "Miller" i "Oleksy". Będąc na cenzurowanym nie wykazywali jednak aż takiej arogancji jak Tusk.
Pozdrawiam,
JOW, temat trudny do sprzedania i politykom i wyborcom, to przede wszystkim udrożnienie pozytywnej selekcji dla klasy politycznej. Trudno o czymkolwiek innym myśleć na widok Komorowskiego, Sekuły, Karpiniuka, Tuska, Rosoła, Sikorskiego, Pawlaka czy Chlebowskiego. Co więcej, to pełne oddanie zabawek wyborcy.
Problem w tym, że zawsze znajdują się mądrale wiedzący lepiej od nas co jest dla nas dobre. Np Miro z środka listy. Nie będę dalej tego ciągnął bo wszystkie argumenty już były, każdy może sobie poszukać. Jeśli zwolennicy JOW przypominają Świadków Jehowy to tylko dlatego, że temat praktycznie nie istnieje. Już zapoznani z tematem muszą uzbroić się w cierpliwość. Inaczej niż w przypadku Świadków Jehowy, tych którzy nic nie wiedzą jest przytłaczająca większość.
Pan i Jarosław Kaczyński każecie nam czekać, dlaczego?
Układ sowiecko-fiński o przyjaźni został zawarty w 1948 roku, gdy prezydentem Finlandii był rywl Mannerheima , Paasikivi - stary agent NKWD, potem w latach 1956-1981 prezydentem był Kekkonen - agent KGB.
Moskwa miała więc całkowitą kontrole nad Finlandią.
Rezygnacja z podboju Finlandii w 1944 roku była wynikiem strat poniesionych w walkach z Finami, a przede wszystkim faktem, iż Stalinowi zależało na zdobyciu Berlina.
Po zakończeniu II WŚ, Stalin miał inne problemu, a po faktycznym zmuszeniu Marszałka do dymisji, jak już wspomniałem, miał swojego człowieka w Helsinkach.
się wyraziłem. rozczarowany jestem postawą Juszczenki. Biorąc pod uwagę wszystkie proukraińskie i ugodowe, "pojednaniowe" gesty z polskiej strony. Nawet przyjmując że akcja z Banderą miał to cel wewnętrzny (jakieś granie na ukraińskim nacjonalizmie, by coś tam ugrać) zdawał sobie sprawę z antypolskiego wymiaru swoich decyzji. Nie jest dzieckiem. A jako stary KPZRowiec (jak wszystkie elity ukraińskie, to stwierdzenie faktów, nie zarzut) raczej robi to z wyrachowania a nie z prawdziwej miłości do Bandery, co wcale go zresztą nie usprawiedliwia.
O Janukowyczu nie mam dobrego zdania - fałszowanie wyborów w czasie "pomarańczowej rewolucji", chodził wówczas na pasku Putina. Nie sądzę, żeby coś się zmieniło w jego prawdziwym stosunku do Rosji, obym się mylił. Stąd moje rozczarowanie, chociaż może zasmucenie byłoby lepszym słowem, że porządek z Banderą, robi właśnie Janukowych (i dobrze że robi). A bałaganu narobił hołubiony Juszczenko…
Nie bardzo rozumiem. To prawda, przed wyborami nawet Juszczenko zdobył się na jakieś tam przeprosiny, ale po przegranej udekorował bohaterstwem Ukrainy Banderę, a Janukowycz chce, by ten dekret, wydany niezgodnie z ukraińskim prawem został anulowany. Chyba więc nie mają podobnego stosunku do ukraińskich nacjonalistów.
tym, że to Janukowycz podejmuje takie kroki, a nie Juszczenko. Co prawda motywacja Janukowycza jest inna, bo prorosyjska, ale akurat w tym przypadku ocena Bandery i UPA podobna.
Młode pokolenie przyjeżdża do Polski do pracy, czasem studiuje, pojawiają się mieszane małżeństwa. To jednak już co innego...
Jakoś nie chce mi się wierzyć, że Stalin tak po prostu zrezygnował z perspektywy kolejnej republiki, czy też włączenia F. do wielkiej rodziny krajów socjalistycznych? Chociaż termin "finlandyzacja" nie jest przypadkowy...
Co do uczestniczek manify chyba nie masz wątpliwości... Przyznasz, że grona femistyczne są specyficzne. Poza tym jest taki dowcip: czym różni się feministka od zawodnika sumo? Ten ostatni goli nogi...
pozdrawiam i dziekuję za komentarz - miło że doceniłaś moją pracę
Z jednej strony Jamajka, z drugiej WSI. Drugi koncert Bronia powinien odbyć sę na festiwalu piosenki żołnierskiej w Kołobrzegu, a myślą przewodnią jego pieśni winna być nostalgia za WSI
"Prawybory w PO: Bili się młotkiem, radiem i pelargoniami"
Wielka polityka rozpala do czerwoności nie tylko głowy posłów, ministrów czy prezydenta z premierem. Jak kraj długi i szeroki również zatroskani o los ojczyzny rodacy rozprawiają o rzeczy w tym roku najważniejszej - wyborach prezydenckich. Z takim zapałem, że dochodzi do rękoczynów.
Tak właśnie było w Kołczewie, spokojnej miejscowości na Pomorzu Zachodnim. Do stołu zasiadła tam niemal cała rodzina i - jak to Polacy - zaczęli długie rozmowy o sytuacji w kraju. Szczególnie ojciec z synem - Jerzy S. (54 l.) i Marcin S. (27 l.) - nie mogli dojść do porozumienia. Bo choć obaj są wyborcami Platformy, to poróżniła ich sprawa prawyborów w tejże partii. Starszy pan okazał się fanem energicznego Radka Sikorskiego (47 l.). Jego syn Marcin nadzieje pokłada zaś w bardziej konserwatywnym Bronisławie Komorowskim (58 l.).
Polityczna debata między ojcem a synem początkowo miała charakter parlamentarny. Starszy, bardziej doświadczony pan Jerzy zbijał argumenty potomka. Co niestety szybko rozwścieczyło 27-latka. Na złość ojcu porwał za jego kieliszek wódki i wylał zawartość na dywan.
I wtedy wersal się skończył. Rozjuszony pan Jerzy rzucił się na syna, uzbrojony w nogę wyrwaną z krzesła. Pan Marcin odpowiedział, waląc rodzica w głowę młotkiem i poprawiając... starym radiem tranzystorowym. Na co pan Jerzy zareagował za pomocą doniczki z pelargonią, którą celnym rzutem trafił syna prosto w czoło. Efekt - obaj dyskutanci trafili do szpitala - pan Jerzy z rozbitą głową, a jego syn z połamanymi żebrami.
Zawstydzona polityczną awanturą rodzina nie chce tego komentować. Ich sąsiedzi opowiadają jednak o wszystkim ze zrozumieniem. Winni rozlewu krwi nie są - przekonują - ojciec z synem, a polska polityka, która stała się ostatnio bardzo brutalna. - To wszystko przez tę brudną politykę. I przez głupią Platformę, której zachciało się jakichś prawyborów - mówi z przekonaniem pan Marek, przyjaciel rodziny.
W ramach parytetów na imprezę przybędą tabuny różnych obślinionych zboczków popatrzeć na warsztaty... Już niedługo połączą siły z erotikonem i będą wspólnie bić rekordy...
W sprawie Alicji tysiąc wypada już tylko liczyć na kasację SN. Byłem kiedyś na spotkaniu z Najfeld, Gancarczykiem i Kucharczykiem na UW. Padły tam mądre słowa, że czasem trzeba zapłacić cenę. Nawet jeśli ma nią być np. więzienie. Do tego jeszcze nie doszło, ale idziemy w tym kierunku...
i systemu prezydenckiego. Mi podoba się system amerykański. Prezydent wybrany w powszechnych wyborach tworzy rząd. Parlament zajmuje się prawodawstwem, z tak newralgicznym tematem jak budżet. Z drugiej strony gdyby Kwaśniewski rządził niepodzielnie przez dziesięć lat. brrrr...
Szanowna Pani,
Nie mogąc skontaktować się z panem Janeckim bezpośrednio, pozwoliłem sobie skorzystać z Pani zaproszenia, i zamieszczam pod Pani wpisem wiadomość dla red. Janeckiego:
______________________________________________________
List otwarty do redaktora Stanisława Janeckiego (całość do przeczytania na stronie Programu Trzeciego Polskiego Radia (forum "wokół Trójki")
Szanowny Panie.
Informuję Pana, że nie zgadzam się na Pański udział w niszczeniu Radiowej Trójki. Nie zgadzam się, żeby Pan zajmował miejsce dziennikarzy Trójkowych. Nie wierzę, że nie orientuje się Pan w sytuacji panującej dziś w rozgłośni, przekształcanej powoli ale systematycznie w "sobalowe radio” – nachalną, propagandową tubę polityków. Z pewnością Pan wie, że Jacek Sobala kontaktował się w sprawie pracy z wieloma dziennikarzami spoza Trójki, ale nie wszyscy zgodzili się na współpracę z nim.
Pan prezes Hasiński raczył w jednym z wywiadów oświadczyć, że posyła Sobalę do Trójki na wojnę. Nie minęło dużo czasu, i miejsce trzech dziennikarzy Trójkowych zajął jeden, za to posłuszny. Wkrótce zawieszony został kolejny dziennikarz - szef Związku Zawodowego, a na koniec jesteśmy świadkami desantu partyjnych politruków. Widok politruków wkraczających do studia na Myśliwieckiej, kiedy zawieszani są kolejni pracownicy Trójki, wywołał u mnie skojarzenie z „dziennikarzami” w mundurach, którzy się pojawili się w rozgłośniach 13 grudnia. Proszę mi powiedzieć, z kim panowie toczycie wojnę?
Zastanawiam się dla czego Pan nie mógł się zdobyć na odrobinę przyzwoitości , żeby się nie pchać w rozróbę w Polskim Radiu. Czyżby brakowało Panu pieniędzy na chleb, że godzi się Pan na współpracę z człowiekiem, który wyrzuca z pracy dziennikarzy, żeby zrobić Panu miejsce na antenie?
Nie sądzę żeby wysługiwanie się politykom w ten sposób , wpłynęło korzystnie na Pański wizerunek. Nie wierzy Pan? Proszę posłuchać, i poczytać co o pana występach w paśmie „trUjka po trzeciej” sądzą słuchacze (Słuchacze, a nie koledzy poklepujący Pana po plecach).
Ze stosownym poważaniem,
Mariusz Redlicki
świadczy o tym, ze nie byli do końca pewni zachowania Czerskiej. Co więcej, wiedzieli, że Czerska wie co to znaczy atak medialny. Oszust najlepiej potrafi docenić kunszt innego oszusta...
Od pięciu lat trwa owocny sojusz ubekistanu z Czerską. Powinni już zacząć się martwić, gdyż zbyt dobrze im idzie. Musi to pęknąć, jak 2 i 2 to 4.
rząd wstrzymał samolot z prezydentem Polski i przywódcami państw bałtyckich"
Być może "polski". Mam nadzieję, że już wkrótce przyjdzie czas rozliczenia takich działań przed nowym Trybunałem Stanu.
ale spod Berlina dywizje przerzucił na Daleki Wschód. Gdyby chciał "po drodze" zdobyć Helsinki to też nikt by go nie powstrzymał. A po Finlandii podobno jeździły łady, czy wołgi, w ramach współpracy gospodarczej. Ale w sumie ten haracz nie był tak wysoki jak koszt Polski czy Bałtów...
Ale jednak była przerwa na AWS. Czyli nie mógł być do końca taki pewny swego. W przypadku systemu prezydenckiego nie miałby zahamowań...
pozdrawiam
ale że pod poprzednią był już komentarz, to nie chciałem jej "chować", więc zostały dwie ;)
był jednym z najczęściej drukowanych autorów w wydawnictwach bezdebitowych lat 80-tych. W wolnej Polsce nie istnieje. Z Herbertem było podobnie.
Pełno za to stale tych samych ekspertów od wszystkiego, którzy "godnościo swojo i autorytetem" służą utwierdzaniu nas w słuszności bieżącej narracji.
Dzięki za ten link!
Nowa wersja poprzedniego wpisu zagregowała się jako nowy wpis.
No trudno. Będę musiał to brać jakoś pod uwagę w przyszłości.
Pozdrowienia dla Admina
Gdyby Kwaśniewski rządził...
Ależ rządził, w trzech aż wcieleniach: "Cimoszewicz", "Miller" i "Oleksy". Będąc na cenzurowanym nie wykazywali jednak aż takiej arogancji jak Tusk.
Pozdrawiam,
Tusk właściwie już się dopracowuje sam.
JOW, temat trudny do sprzedania i politykom i wyborcom, to przede wszystkim udrożnienie pozytywnej selekcji dla klasy politycznej. Trudno o czymkolwiek innym myśleć na widok Komorowskiego, Sekuły, Karpiniuka, Tuska, Rosoła, Sikorskiego, Pawlaka czy Chlebowskiego. Co więcej, to pełne oddanie zabawek wyborcy.
Problem w tym, że zawsze znajdują się mądrale wiedzący lepiej od nas co jest dla nas dobre. Np Miro z środka listy. Nie będę dalej tego ciągnął bo wszystkie argumenty już były, każdy może sobie poszukać. Jeśli zwolennicy JOW przypominają Świadków Jehowy to tylko dlatego, że temat praktycznie nie istnieje. Już zapoznani z tematem muszą uzbroić się w cierpliwość. Inaczej niż w przypadku Świadków Jehowy, tych którzy nic nie wiedzą jest przytłaczająca większość.
Pan i Jarosław Kaczyński każecie nam czekać, dlaczego?
Pozdrawiam,
Układ sowiecko-fiński o przyjaźni został zawarty w 1948 roku, gdy prezydentem Finlandii był rywl Mannerheima , Paasikivi - stary agent NKWD, potem w latach 1956-1981 prezydentem był Kekkonen - agent KGB.
Moskwa miała więc całkowitą kontrole nad Finlandią.
Rezygnacja z podboju Finlandii w 1944 roku była wynikiem strat poniesionych w walkach z Finami, a przede wszystkim faktem, iż Stalinowi zależało na zdobyciu Berlina.
Po zakończeniu II WŚ, Stalin miał inne problemu, a po faktycznym zmuszeniu Marszałka do dymisji, jak już wspomniałem, miał swojego człowieka w Helsinkach.
Pozdrawiam
się wyraziłem. rozczarowany jestem postawą Juszczenki. Biorąc pod uwagę wszystkie proukraińskie i ugodowe, "pojednaniowe" gesty z polskiej strony. Nawet przyjmując że akcja z Banderą miał to cel wewnętrzny (jakieś granie na ukraińskim nacjonalizmie, by coś tam ugrać) zdawał sobie sprawę z antypolskiego wymiaru swoich decyzji. Nie jest dzieckiem. A jako stary KPZRowiec (jak wszystkie elity ukraińskie, to stwierdzenie faktów, nie zarzut) raczej robi to z wyrachowania a nie z prawdziwej miłości do Bandery, co wcale go zresztą nie usprawiedliwia.
O Janukowyczu nie mam dobrego zdania - fałszowanie wyborów w czasie "pomarańczowej rewolucji", chodził wówczas na pasku Putina. Nie sądzę, żeby coś się zmieniło w jego prawdziwym stosunku do Rosji, obym się mylił. Stąd moje rozczarowanie, chociaż może zasmucenie byłoby lepszym słowem, że porządek z Banderą, robi właśnie Janukowych (i dobrze że robi). A bałaganu narobił hołubiony Juszczenko…
pozdrawiam
Nie bardzo rozumiem. To prawda, przed wyborami nawet Juszczenko zdobył się na jakieś tam przeprosiny, ale po przegranej udekorował bohaterstwem Ukrainy Banderę, a Janukowycz chce, by ten dekret, wydany niezgodnie z ukraińskim prawem został anulowany. Chyba więc nie mają podobnego stosunku do ukraińskich nacjonalistów.
Pozdrawiam
tym, że to Janukowycz podejmuje takie kroki, a nie Juszczenko. Co prawda motywacja Janukowycza jest inna, bo prorosyjska, ale akurat w tym przypadku ocena Bandery i UPA podobna.
Młode pokolenie przyjeżdża do Polski do pracy, czasem studiuje, pojawiają się mieszane małżeństwa. To jednak już co innego...
pozdrawiam
Jakoś nie chce mi się wierzyć, że Stalin tak po prostu zrezygnował z perspektywy kolejnej republiki, czy też włączenia F. do wielkiej rodziny krajów socjalistycznych? Chociaż termin "finlandyzacja" nie jest przypadkowy...
pozdrawiam
Co do uczestniczek manify chyba nie masz wątpliwości... Przyznasz, że grona femistyczne są specyficzne. Poza tym jest taki dowcip: czym różni się feministka od zawodnika sumo? Ten ostatni goli nogi...
pozdrawiam i dziekuję za komentarz - miło że doceniłaś moją pracę
Może doczekamy się, jak Radsik i Jamajka zaczną "dyskutować" za pomocą sierpa i młota. To byłby własciwy sposób ustalenia wyniku prawyborów.
Pozdrawiam
Z jednej strony Jamajka, z drugiej WSI. Drugi koncert Bronia powinien odbyć sę na festiwalu piosenki żołnierskiej w Kołobrzegu, a myślą przewodnią jego pieśni winna być nostalgia za WSI
Pozdrawiam
Bo to jest impreza dla zboczeńców , w tym pedofili. Te panie normalne nie są.
Poukładałem to sobie dopiero pisząc do Ciebie. Jak widać chyba wyczerpaliśmy temat :)
"Prawybory w PO: Bili się młotkiem, radiem i pelargoniami"
Wielka polityka rozpala do czerwoności nie tylko głowy posłów, ministrów czy prezydenta z premierem. Jak kraj długi i szeroki również zatroskani o los ojczyzny rodacy rozprawiają o rzeczy w tym roku najważniejszej - wyborach prezydenckich. Z takim zapałem, że dochodzi do rękoczynów.
Tak właśnie było w Kołczewie, spokojnej miejscowości na Pomorzu Zachodnim. Do stołu zasiadła tam niemal cała rodzina i - jak to Polacy - zaczęli długie rozmowy o sytuacji w kraju. Szczególnie ojciec z synem - Jerzy S. (54 l.) i Marcin S. (27 l.) - nie mogli dojść do porozumienia. Bo choć obaj są wyborcami Platformy, to poróżniła ich sprawa prawyborów w tejże partii. Starszy pan okazał się fanem energicznego Radka Sikorskiego (47 l.). Jego syn Marcin nadzieje pokłada zaś w bardziej konserwatywnym Bronisławie Komorowskim (58 l.).
Polityczna debata między ojcem a synem początkowo miała charakter parlamentarny. Starszy, bardziej doświadczony pan Jerzy zbijał argumenty potomka. Co niestety szybko rozwścieczyło 27-latka. Na złość ojcu porwał za jego kieliszek wódki i wylał zawartość na dywan.
I wtedy wersal się skończył. Rozjuszony pan Jerzy rzucił się na syna, uzbrojony w nogę wyrwaną z krzesła. Pan Marcin odpowiedział, waląc rodzica w głowę młotkiem i poprawiając... starym radiem tranzystorowym. Na co pan Jerzy zareagował za pomocą doniczki z pelargonią, którą celnym rzutem trafił syna prosto w czoło. Efekt - obaj dyskutanci trafili do szpitala - pan Jerzy z rozbitą głową, a jego syn z połamanymi żebrami.
Zawstydzona polityczną awanturą rodzina nie chce tego komentować. Ich sąsiedzi opowiadają jednak o wszystkim ze zrozumieniem. Winni rozlewu krwi nie są - przekonują - ojciec z synem, a polska polityka, która stała się ostatnio bardzo brutalna. - To wszystko przez tę brudną politykę. I przez głupią Platformę, której zachciało się jakichś prawyborów - mówi z przekonaniem pan Marek, przyjaciel rodziny.
http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/byem-za-sikorskim-i-przegraem_132578.html
Jak widać PO staje się partią totalną, już nie tylko wykształceni z wielkich miast...
tzn. kiedyś miałem, ale nie mam już gramofonu :(. Tylko nie wiedziałem, że to o Bronku, dziecięciem byłem.
W ramach parytetów na imprezę przybędą tabuny różnych obślinionych zboczków popatrzeć na warsztaty... Już niedługo połączą siły z erotikonem i będą wspólnie bić rekordy...
myślałem, że wszyscy wstąpili do Platformy.
W sprawie Alicji tysiąc wypada już tylko liczyć na kasację SN. Byłem kiedyś na spotkaniu z Najfeld, Gancarczykiem i Kucharczykiem na UW. Padły tam mądre słowa, że czasem trzeba zapłacić cenę. Nawet jeśli ma nią być np. więzienie. Do tego jeszcze nie doszło, ale idziemy w tym kierunku...
i systemu prezydenckiego. Mi podoba się system amerykański. Prezydent wybrany w powszechnych wyborach tworzy rząd. Parlament zajmuje się prawodawstwem, z tak newralgicznym tematem jak budżet. Z drugiej strony gdyby Kwaśniewski rządził niepodzielnie przez dziesięć lat. brrrr...